środa, 30 kwietnia 2014

More Than famous || Rozdział 22

 "Oh,when you told me you'd leave
I felt like I couldn't breath
My aching body fell to the floor"

 ~.~
To już dziś. Wyjazd do Chicago. Harry ma być po mnie za godzinę, a ja jestem w rozsypce. Nie od dziś wiadomo, że jestem bałaganiarą i teraz nie mogę niczego znaleźć. Niby wcześniej przygotowałam sobie najpotrzebniejsze rzeczy, ale w trakcie pakowania przypomniałam sobie o innych równie potrzebnych rzeczach, które nie wiem gdzie są. Biegałam jak opętana po całym mieszkaniu przewracając wszystko do góry nogami za kostiumem kąpielowym. To chyba oczywiste, że będzie mi potrzebny, a całkowicie nie wiem w tej chwili, gdzie go schowałam. Gdy już go znalazłam, uświadomiłam sobie, że nie wiem, gdzie podziałam okulary przeciwsłoneczne, które w czerwcu i to w Chicago będą mi niezbędne.
-Tego szukasz? -w progu stała Beccy, trzymając w dłoni moją parę aviatorów.
-Tak, właśnie tego. -szybko wzięłam od niej okulary i schowałam je do etui, które włożyłam do podręcznej torby. Zaczęłam jeszcze do walizki upychać ostatnie rzeczy.
-Hej, nie stresuj się tak! To duże miasto. Nie ma szans, żebyś ich spotkała. Sama mówiłaś, że ona ciągle siedzi w pracy. Angel chodzi do przedszkola, więc to jest nierealne, żebyś ją spotkała. Mike, cóż on może być wszędzie, ale to naprawdę duże miasto. A ten cały Natt pewnie wieczorami będzie w jakiś klubach, czy gdzieś, bo sama mówiłaś, że grał czasami wieczorami w różnych takich miejscach, więc ich unikaj. -zaczęła mi radzić Rebecca.
-Kiedy ty to wszystko wymyśliłaś? -spytałam pozytywnie zaskoczona jej wypowiedzią.
-W nocy nie mogłam spać i widzę, jak ty się tym denerwujesz. Przynajmniej tak mogę Ci pomóc. -wytłumaczyła się.
-Dziękuję. -szepnęłam i przytuliłam ją. W reszcie pakowania pomogła mi Beccy. Sama chyba nie dałabym rady. Zbyt bardzo się przejmowałam tym wszystkim. Stres podrósł do maksymalnej dawki, gdy Harry po mnie przyjechał.
-Gotowa? -spytał na powitanie, a ja tylko niepewnie pokiwałam twierdząco głową. Hazz podszedł do mnie i mnie przytulił co znacznie mnie uspokoiło. On nie zdaje sobie sprawy, jak jego bliskość na mnie działa. -Musimy iść. Spóźnimy się na samolot. -poinformował mnie, przez co musiałam odsunąć się od niego.
-Beccy wiesz co, gdzie jest. Jeśli coś się będzie działo, to dzwoń. -zwróciłam się do siostry.
-Jasne, nie jestem już małym dzieckiem. -zaśmiałyśmy się razem na jej odpowiedź.
-To zostajesz tutaj? -tym razem Harry skierował swoje pytanie do niej.
-Tak, Lyn pozwoliła mi zostać na te dwa tygodnie. Mam serdecznie dość mojej współlokatorki. -odpowiedziała mu melodyjnym głosem. -Jedźcie już, bo się spóźnicie. -pośpieszała nas. -Udanej zabawy. -powiedziała, gdy wychodziliśmy z mieszkania.
W samochodzie Harr'ego nerwowo tupałam stopami, i bawiłam się końcem mojej zwiewnej bluzki. Bałam się na ten wyjazd. Gdy wsiedliśmy do samolotu było jeszcze gorzej. Stres rósł, co nie powinno mieć miejsca. Wszyscy tam byli, Niall, Zayn, Louis, Liam, Danielle, Eleanor, Perri, Alex, no i oczywiście Harry. Ten ostatni siedział koło mnie. Mi akurat przypadło miejsce przy oknie. Starałam się skupić na tym, co jest za szybą. Nie wiem, czy Harry wyczuł, że nie czuję się najlepiej, czy po prostu chciał to zrobić, ale złapał mnie za rękę, co w pewnym stopniu mnie uspokoiło. Po chwili objął mnie ramieniem, a ja nie wiem czemu oparłam głowę o jego bark. Poczułem, że moje powieki robią się cięższe. Nie mogłam spać w nocy. Ciągle mam przed oczami te najgorsze scenariusze. Nie musiałam długo czekać, aż usnęłam wtulona w Harr'ego. Biło od niego takie ciepło! Aż trudno mi jest uwierzyć w to, że nie jesteśmy naprawdę razem.
-Lyn, zaraz lądujemy. -ze snu wyrwał mnie głos Harr'ego. Niechętnie otworzyłam oczy i zapięłam pasy. Uświadomiłam sobie, gdzie za chwilę będę. Strach i stres znowu wzrósł, a Harry znowu złapał mnie za dłoń i posłał ciepły uśmiech. Samolot wylądował, a my z niego wysiedliśmy. Trzema taksówkami pojechaliśmy do hotelu. Trochę mnie to śmieszyło, gdy Harry kazał mi założyć okulary przeciwsłoneczne, mimo że akurat tego dnia pogoda w Chicago była kiepska, ale cóż... przecież oni są sławni, a ja razem z nimi. Dopiero, gdy weszliśmy do hollu hotelu, uświadomiłam sobie, jak to miejsce jest dla mnie znajome. Gdy miałam siedemnaście lat, w wakacje pracowałam tu na recepcji. Musiałam mieć zaliczone praktyki do idealnej aplikacji na studia. Czego ja wtedy nie robiłam. Liczne kursy, praktyki, staże, akcje charytatywne, wolontariat. Wszystko, aby stworzyć tą aplikację, która ostatecznie nie przydała mi się, ponieważ nawet nie stać mnie na studia, nie mówiąc już o lepszej, prywatnej uczelni, dla której tyle niegdyś robiłam.
-Nie zmieścimy się wszyscy do windy. -poinformował nas Liam, gdy odebrał kartę do naszego apartamentu. Stwierdziliśmy, że to bezsensu brać pokoje, jak wyjdzie nas podobnie za dwa apartamenty. Ostatecznie podzieliliśmy się na dwie grupy i wsiedliśmy do osobnych wind, na całe szczęście nie było tutaj jednej windy. Pojechaliśmy na samą górę, gdzie miały być nasze apartamenty. Wszyscy weszliśmy do jednego, aby się podzielić.
-Do jednego idą cztery osoby, a do drugiego 6. -po konstruował nas Liam.
-To ja proponuję, abym ja, Eleanor, Liam, Danielle, Harry i Alice wzięli jeden, a drugi Zayn, Perrie, Niall i Alex. -zaproponował Louis.
-Może być. -zgodził się Liam. -Pokoje są dwuosobowe, łóżka zresztą też, więc wszystko jasne, kto gdzie i jak. -podsumował brunet.
-Dwuosobowe? -lekko się zdziwiłam na tą informację. Przecież jeszcze wczoraj rozmawiałam przez telefon z Harry'm i zapewniał mnie, że nie będziemy spać w jednym łóżku. Zdecydowanie nie byłam przygotowana na spanie razem ze Styles'em. Mimo tych wszystkich uczuć do niego, jestem na nie! To zbyt wiele. Świadomość, że mogę go mieć przy sobie blisko przez tak długi czas i, że nigdy mnie nie pokocha, bardzo mnie dobijała. Nie mogę z nim spać!
-No tak. W końcu każdy ma swoją drugą połówkę, więc nie ma z niczym problemu. -odezwała się Perrie.
-Liam, to chyba nie najlepszy pomysł. Nie da się wziąć jeszcze pokoju jednoosobowego? -tym razem odezwał się Harry, co mnie bardzo zdziwiło. Były tutaj przecież dziewczyny, więc czemu przy nich zaczyna ten temat?
-Dla kogo niby ten pokój? Masz kogoś w walizce? -zaśmiała się Eleanor, a ja jeszcze bardziej się przeraziłam, gdy Harry nie zamierzał kończyć tematu.
-Dla mnie. Lyn zostanie tutaj, a ja będę spał w tym pokoju. -powiedział spokojnie Styles. Czułam, że krew odpływa mi do dołu. Moja twarz była blada i przerażona. On nie mógł powiedzieć tego na głos!
-A czemu nie możecie spać razem? -zdziwiła się Danielle. Dziewczyny przenosiły co chwilę swój wzrok ze mnie, to na Harr'ego. Jedynie Alex była spokojna, choć może trochę przerażona, ale ona wiedziała.
-Nie ma sensu dalej kłamać. -stwierdził Harry. -Ja i Lyn nie jesteśmy naprawdę razem. Nasz związek to ustawka. -mówił wciąż spokojnym tonem.
-Żartujesz sobie z nas, prawda? -spytała zdziwiona Perri, a Hazz pokiwał przecząco głową. Poczułam, jak tracę równowagę, obraz mi się zamazuje i słyszę niewyraźne głosy. Po chwili poczułam zimną podłogę i koniec. Nic więcej.
~.~
Może w tej sytuacji to nie najlepszy moment na powiedzenie im prawdy, ale jedyne rozwiązanie. Widziałem, jak Lyn się stresuje całym tym wyjazdem, nie chciałem jej jeszcze bardziej szarpać nerwów, gdybyśmy mieli mieć razem łóżko. Oczywiście sam nie miałem nic przeciwko, jednak ważniejsze jest dla mnie to, co ona czuje. Wiem, że nie czułaby się komfortowo. Spokojnie próbowałem wytłumaczyć dziewczynom jak jest naprawdę, gdy nagle Lyn straciła przytomność. Od razu do niej podbiegłem. Oddychała. Całe szczęście.
-Otwórzcie okna! -krzyknąłem do chłopaków. Zacząłem delikatnie nią potrząsać. Po chiwili otworzyła oczy. Na szczęście było to tylko omdlenie.
-Wszystko w porządku? -spytałem, cały czas się nad nią nachylając. Ona tylko delikatnie potrząsneła twierdząco głową. -Boli Cię coś? -dopytywałem się. Dostałem przeczącą odpowiedź, co przyniosło mi trochę ulgi. Wziąłem brunetkę na ręce i zaniosłem do jednego z pokoi. Była taka drobna, aż za bardzo. Delikatnie ją dotykałem i czułem jej wszystkie kości. Zawsze wiedziałem, że jest szczupła, ale nie aż tak! To chyba nie jest normalne. -Dobrze się czujesz? -spytałem, gdy położyłem ją na łóżku.
-Tak. -odpowiedziała cicho. -Przepraszam. -dodała po chwili.
-Nie masz za co przepraszać. Przecież nic nie zrobiłaś. -delikatnie przejechałem dłonią po jej policzku. Był taki zimny.
-Mogłam nie zaczynać tego tematu. Musiałeś się tłumaczyć. -ona mówiła dalej, co mnie trochę wkurzało. Jak ona może siebie obwiniać w takim momencie? Zemdlała i dla niej ważniejsze jest to, co pomyślą sobie oni, a nie jej zdrowie? Nie wiem czemu tak jest, ale wiem, że bardzo się o nią martwię i nie darowałbym sobie, gdyby coś jej się stało.
-To nic. -zapewniłem. Miałem ochotę ją przytulić, jednak to chyba nieodpowiedni moment. To byłoby dziwne, gdyby któraś dziewczyna zauważyła teraz, jak się przytulamy, gdy znają już prawdę. Nie wiem, czy chciałbym, aby to co im powiedziałem było prawdą. Teraz przy nich możemy, a raczej już musimy zachowywać się normalnie, co mnie nie satysfakcjonuje. Mam coraz mniej okazji, aby tak po prostu ją pocałować, bądź przytulić. Czasami nie robię tego, aby pokazać światu, jak bardzo mi na niej zależy. Chcę pokazać sobie, nie komuś. To czy ktoś nam zrobi zdjęcie, nie jest już ważne, a nawet wolałbym, aby tego uniknąć. Za każdym razem kiedy próbuje się do niej zbliżyć, jakieś paparazzi wyjeżdża z flesh'em i psuje cały nastrój między nami.
-Jak się czujesz Lyn? -zapytała się Alex, gdy do pokoju weszła razem zresztą dziewczyn i chłopakami. Ona jedyna zachowała spokój w tej sytuacji, ponieważ powiedziałem jej już wcześniej prawdę. Po każdej kłótni z Lyn, Alex próbowała mi wytłumaczyć, jak powinienem się zachować. Zawsze radziła mi kupić jej bukiet róż, jakiś prezent, zabrać ją gdzieś, cokolwiek, aby sprawić jej przyjemność no i oczywiście przeprosić. Nigdy nie zastosowałem do jej rad, bo wydawały mi się bez sensu. Ale teraz ta dziewczyna zasługuje na wszystkie róże, które są na świecie i ogromne przeprosiny. Ona była teraz taka słaba i delikatna. Trudno mi pojąć, jak ja mogłem ją tak zranić. I w dodatku ciągle chodzi mi po głowie to, czy ktoś w przeszłości ją zranił, co jest powodem jej negatywnego zachowania i co ma wspólnego to miasto? Założę się, że ma z nim wiele wspomnień i chyba niezbyt dobrych.
-W porządku. -odpowiedziała cicho brunetka. Miała taki słaby głos... Tak bardzo chciałbym ją teraz przytulić, lecz wiem, że nie mogę. Dziewczyny piorunują mnie wzrokiem. Są złe, ale tylko na mnie, nie na Lyn. I dobrze, ona nie zasługuje na to, aby one miały do niej o to pretensje. Tylko ja jestem tutaj winny. Pewnie gdyby jeszcze wiedziały o tych wszystkich złych rzeczach, doszłoby do rękoczynów. Ale zasłużyłem sobie na to. Sam siebie nienawidzę za te wszystkie przykre słowa skierowane w stronę tak wspaniałej osoby, jaką jest Alice. Gdybym od początku pokierował to wszystko inaczej, nasze relacje mogłyby być o niebo lepsze. W samolocie próbowałem wyobrazić sobie związek z Lyn. Potrafiłbym dla niej się zmienić. Nigdy bym jej już nie zranił. Potrafiłbym ją pokochać, gdyby tylko ona to odwzajemniła. Ale nigdy tego nie zrobi. Nie jestem dla niej wystarczająco dobry. Wklepałem sobie do głowy teorię, że mogę kogoś zranić, gdy go pokocham, jednak prawda jest inna. To brak miłości sprawia, że ranimy innych.
Popatrzyłem się w jej oczy. Były takie ciemne. Takie spokojne. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona nigdy nie spojrzy na mnie z taką miłością i troską, jak ja patrze teraz na nią. Jestem już z boku. Nigdy nie będę mógł być wystarczająco blisko niej. Jedynie na mieście, gdy wyjdziemy gdzieś, ale założę się, że dziewczyny zrobią wszystko, aby trzymać ją z daleka ode mnie. Teraz wepchnęły się przede mnie, stawiając automatycznie mur między mną, a Lyn.
-Umm... Harry... -zaczął niepewnie Liam, a ja oderwałem swój wzrok od brunetki i przeniosłem na przyjaciela. -Mam złe wieści. Byłem w recepcji i nie mają wolnych pokoi. Musicie spać razem. -w końcu się wysłowił, a ja odetchnąłem z ulgą. Czyli jednak jest szansa, że będę mógł być blisko niej.
-Mam lepszy pomysł. Louis może spać z Harry'm, a ja z Lyn. -wtrąciła się Eleanor, co mnie bardzo wkurzyło. Na pewno Alice się na to zgodzi i już po mojej nadziei,
-Nie, w porządku. Myślę, że mogę z nim spać. -nagle odezwała się Lyn. W duchu czułem się jak zwycięzca. -Jeśli Harry oczywiście nie ma nic przeciwko. -dodała po chwili.
-Jasne, że nie. -powiedziałem z entuzjazmem i poczułem, jak dziewczyny piorunują mnie wzrokiem, ale to nie moja wina, że cieszyłem się z tego powodu. -To znaczy, nie róbmy niepotrzebnego zamieszania. -dodałem po chwili spokojnjeszym tonem, jednak w środku rozwalało mnie z euforii.

__________________
 hej :)
Podoba wam się taka lepsza wersja Harr'ego? Szczerze nie mogłam doczekać się, jak zacznie się zmieniać, a teraz brakuje mi tego "dupka" Styles'a xD Pewnie zauważyłyście, że zmieniłam szablon znowu... Nie jest teraz super najlepszy, ale mi się podoba. Mogę się pochwalić, że sama go zrobiłam. :) Od dawna siedzę w grafice, więc nagłówek nie był dla mnie jakimś mega dużym wyzwaniem, ale css... koszmar. Pierwszy i ostatni raz się bawiłam w robienie szablonów xD już wolę ogarniać vegas'a niż css xD

Może jest tutaj jakiś fan John'a Green'a i jego wspaniałej powieści "Gwiazd naszych wina" i cieszy się równie mocno jak ja, że najlepsza książka na świecie (czyt. "Gwiazd naszych wina") została zekranizowana ^^ Już nie mogę się doczekać, aż będzie w polskich kinach. Ugh, odliczam dni do czerwca :D

Wiecie, że pisząc, lubię nawiązywać do innych książek? Chyba tak... Więc jeśli ktoś się mnie zapyta, czy nie nawiążę kiedyś do Gwiazd naszych wina, to nie zaprzeczę :)

Przypominam, że mam aska, więc, jeśli ktoś ma jakieś pytania do bohaterów, czy do mnie to zapraszam  http://ask.fm/emilyjenny_ :)

W końcu wolne, dawno nie było xD   ehh, dobra, idę już. :)
No to do piątku albo niedzieli (jak zwykle zależy to od was) :) <3

15 komentarzy:

  1. po prostu ten rodział jest zaje**sty :* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O Jezu, o Jezu, o Jezu! :D Pierwszy raz nie wiem co mogę napisać, bo ciągle jeszcze szczerzę się do telefonu jak głupia XD przeczytałam ten rozdział już trzy razy! Hahaha Harry ewidentnie coś czuje do Lyn! Wiedziałam, że prędzej czy później tak będzie i się z tego ogromnie cieszę :))
    Teraz nie będę mogła się doczekać następnego rozdziału, więc mam nadzieję, że w miarę szybko go dodasz:D
    A szablon jest świetny! :D
    #fankanr1morethanfamous XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejkaaa !!!!! cudowny rozdział czekam na next <3333333333333333333 ;) :D /Atka ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwww ! Harry coraz bardziej mnie zaskakuje ! Jejuu jaki słodki on i tak sie troszczy o Lyn. To jest miłość ;) ahh ;*
    Dobrze , że dziewczyny dowiedziały się o umowie. Jestem ciekawa , jak zareaguje Beccy gdy dowie sie o tym .
    Cudowny rozdział , kochana ;*
    Mam nadzieję , że do piątku ! ;)
    I udanych majówek ;*

    Buziaczki, Karinka <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział *-* czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeny to super ^^ Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny rozdział i ona zemdlała ciekawe dlaczego i hahah on ją kocha i jestem ciekawa co dalej :) A Johna Green'a UWIELBIAM choć nie czytałam gwiazd naszych wina ale czytałam papierowe miasta i szukając alaski boskie więc kończąc życzę dużo weny i do piątku ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku jaki cudowny ♥
    Jestem ciekawa jak teraz będzie wyglądała sytuacja pomiędzy nimi :D
    Życzę weny i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodaj dziś lub jutro <33 Twój blog jest taki dgafghfsdhdf *.* ahhh Nie wytrzymam :D Chcesz doprowadzić mnie do zgonu ? ajhahaah :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ło, Jezu! Taki Harry! *o* Żałuj, że mojej miny nie widzisz jak czytam rozdziały! Juz raz się ze mnie śmiali, jak sobie czytałam XD Szczena przy ziemi, co chwila banan na ryjcu i łezki w oczach XD Nieważne czy ze szczęścia, czy strachu, czy Bóg wie czego jeszcze! I jak czytam to mam jeszcze takie milutkie uczucie w brzuchu XD Moje ciało reaguje na Twój blog, tak jak mózg XD Ale śmiechowo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu rozwalasz system dziewczyno tymi rozdziałami !
    Czekam na następny i zapraszam do mnie jak masz czas http://my-life-is-diffrent-than-your.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski! :)
    Ohh i Harry - jaka ironia: jedno w myślach szaleje za drugim i na odwrót, ale jak otwierają usta to najczęściej wychodzi z nich zupełnie coś innego xd Get your shit together Harry & Lyn ! :D
    Czekam niecierpliwie xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Larry is real <3

    OdpowiedzUsuń