piątek, 26 września 2014

Don't Forget Me || Rozdział 14

Nie żałowałam, że wybaczyłam Harr'emu i ponownie obdarzyłam go zaufaniem. Właśnie to jest najważniejsze w związku. Zaufanie. To właśnie na nim buduje się prawdziwy, poważny związek. Bez zaufania ani rusz. Gdybyśmy nie ufali sobie nawzajem, ciągle byśmy się kłócili prawdopodobnie o jakieś głupoty. Kolejną ważną rzeczą jest szczerość. Dwójka osób, które planują razem przyszłość, nie powinny mieć nic do ukrycia przed sobą. Powinni dzielić się wszystkim. Szczęściem, problemami i tajemnicami. Kiedy przebywamy z kimś, stajemy się do niego podobni, ale też zauważamy jak wiele rzeczy na różni. To kolejna rzecz. Z jednej strony jesteśmy tak bardzo podobni, a z drugiej tak różni. To właśnie sprawia, że uczucie między nami jest tak wyjątkowe i dla wielu osób niezrozumiałe. Wiele osób dziwi się czemu jesteśmy razem. Harry ma wybuchowy temperament, a ja jestem oazą spokoju, lecz tylko z pozoru. Jeśli ktoś zdąży mnie poznać, przekona się, że jest zupełnie inaczej.
***
Postanowiliśmy z Harry'm zabrać Angel do wesołego miasteczka. Mike w tym czasie miał iść na mecz koszykówki, co nie za bardzo nas interesowało, więc wybraliśmy inną atrakcję. Kiedy tylko przekroczyliśmy kolorową bramę, siostra zaprowadziła nas do kasy, aby kupić talony na wybrane karuzele. Oczywiście jej pierwszym wyborem był rollercoaster, a drugim dom strachu. Ona ma tylko siedem lat! Ja w jej wieku bałam się spojrzeć na to, nie mówiąc już o przejażdżce na rollercoasterze, czy wejściu do domu strachu. Teraz miałam lekki strach, większy niż Angel, która się śmiała ze mnie razem z Harry'm. Są naprawdę kochani...
-Jestem głodna. Mogę kupić sobie frytki? -spytała dziewczynka, wskazując na budkę z fastfood'ami.
-Jasne, dasz radę sama sobie kupić frytki, jeśli dam Ci pieniądze? Nie chcemy pchać się w kolejkę, będziemy stać obok. -powiedziałam do siostry. Nie jest już niemowlakiem, więc powinna sobie poradzić z taką czynnością jak kupno frytek. Ma już w końcu siedem lat.
-Tak. -odpowiedziała, odbierając ode mnie pięć funtów. Dziewczynka ustawiła się w kolejce, która w żółwik tempie przesuwała się po przodu.
-Nie mogę się doczekać, kiedy będziemy własne dzieci zabierać do wesołego miasteczka. -Harry cicho się zaśmiał, obejmując mnie w pasie.
-Jeszcze trochę poczekasz na ten moment. -odpowiedziałam, próbując skończyć ten temat. Nie to, że nie chciałam mieć dzieci. Chciałam, ale nie teraz.
-Czemu? Czym prędzej, tym lepiej. Pięknie byś wyglądała z okrągłym brzuszkiem. -przejechał dłonią po moim płaskim brzuchu.
-Wyglądałabym jak pączek. -zaśmiałam się. Perspektywa mnie w ciąży wydawała mi się bardzo dziwna. Nie wyobrażam siebie z dużym brzuchem. -Jejku, Angel długo stoi już w tej kolejce... -dodałam zniecierpliwiona.
-Chodź, podejdziemy bliżej. Może nie może zdecydować się czy wziąć frytki, czy zapiekankę. -zaśmiał się Harry, łapiąc moją dłoń i prowadząc do budki z jedzeniem. Przejechałam wzrokiem po osobach, które stały w kolejce. Nigdzie nie było mojej młodszej siostry. Powtórzyłam tą czynność jeszcze raz, lecz kiedy nigdzie nie dostrzegłam mojej siostry, przerażenie owładnęło moim ciałem.
-Nie ma jej... -szepnęłam ze strachem, odwracając w stronę Harr'ego.
-Jak to jej nie ma? -spytał zaskoczony i równie przerażony jak ja.
-Nie wiem jak. Nie ma jej. -odpowiedziałam zrozpaczona.
-Ona musi gdzieś tutaj być. Pewnie się gdzieś zgubiła. Zapomniała, gdzie wcześniej staliśmy i poszła w inną stronę. Na pewno jest gdzieś tutaj. Musimy jej poszukać. -Harry próbował znaleźć wyjście z tej sytuacji.
Zaczęliśmy krzyczeć jej imię, jednak nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Wiele osób, które przechodziło obok nas, dziwnie na nas spoglądało. Mogliby pomóc, a nie... Zaczęliśmy zaczepiać przechodniów i pytać, czy aby nie widzieli małej dziewczynki z ciemnymi włosami, ubranej w czerwony płaszczyk. Nikt jej nigdzie nie widział. Kilka razy obeszliśmy dookoła cały plac, który zajmowało wesołe miasteczko, lecz nigdzie jej nie znaleźliśmy. Zgłosiliśmy tutejszej ochronie zaginięcie siostry. Od razu interweniowali i zaczęli szukać, jednak również bez skutku. Co gorsza, nie było żadnych kamer, które mogłyby nam wtedy bardzo pomóc.
Czułam się bardzo nieodpowiedzialnie. Jak mogłam puścić ją samą po te frytki? W dodatku na chwilę straciłam ją z oczu. Dosłownie na chwilę, kiedy zagadałam się z Harry'm. Beznadziejna ze mnie siostra. Jeśli teraz coś jej się stanie przeze mnie, nie wybaczę sobie tego do końca życia. Z wesołego miasteczka od razu z Harry'm pojechaliśmy na komisariat, gdzie zgłosiliśmy zaginięcie siostry. Od razu służba interweniowała. Całe szczęście, że w Londynie jest porządna policja, która nie odkłada wszystkiego na później, jak to czasami bywa w innych miastach. Kiedy policja zaczęła działać, zadzwoniłam do Mike'a, który od razu dołączył do nas i zaczęliśmy również swoje osobne poszukiwania w okolicach wesołego miasteczka. Brat był tak samo przestraszony jak ja. Na dworze zaczynało się już ściemniać, a policja wciąż nie miała żadnych tropów. Bolało mnie już gardło od wołania co chwilę imienia mojej siostry. Wciąż miałam nadzieję, że postanowiła zabawić się z nami w chowanego i zaraz wyskoczy zza ściany. Kiedy byliśmy bardzo zmęczeni i na dworze było już całkowicie ciemno, pojechaliśmy do miejsca, gdzie policja robiła zbiórki, aby się skonsultować. Nie chciałam jechać, wolałam dalej szukać, ale Harry i Mike uparli się, że musimy na dzisiaj przestać i zacząć poszukiwania jutro na nowo. Z ogromnym oporem się zgodziłam. Nie mogłam znieść myśli, że moja siostrzyczka jest w niebezpieczeństwie, kiedy ja śpię sobie spokojnie w łóżku, albo popijam sobie herbatkę z dyżurującymi policjantami.
-Błagam, powiedzcie, że macie jakiś trop. -pierwsze co powiedziałam, kiedy dojechaliśmy do policyjnej bazy niedaleko wesołego miasteczka, gdzie kilka godzin temu ostatni raz widzieliśmy Angel.
-Z przykrością muszę panią poinformować, że nie. Nie mamy żadnych choćby małych wskazówkę. -po jego głosie dało się usłyszeć, że również nie cieszyła go ta informacja. Zresztą kogo cieszyła? Chyba tylko osobę, która porwała Angel, o ile Angel została porwana. Ale co innego mogło jej się stać? To mądra dziewczynka i jest nauczona, że jeśli straci opiekuna z pola widzenia, to staje w jednym miejscu i czeka aż ktoś ją znajdzie. Już nie raz mi uciekała dla zabawy, a potem jak mnie gubiła, zatrzymywała się i czekała aż ją znajdę. Teraz nigdzie jej nie było. Nigdzie nie czekała. A po co miałaby wychodzić z tereny wesołego miasteczka? Na pewno nie po to, aby przejść się na spacer. Nawet nie zna Londynu. Była tu dopiero pierwszy raz. A teraz nie wiadomo gdzie jest.
-To moja wina. -z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Harry od razu mnie przytulił.
-Nie mów tak Lyn. To nie jest ani trochę twoja wina skarbie. -próbował mnie pocieszyć, jednak nie bardzo mu to wyszło. Dobrze wiedziałam, jak było i nie miał żadnego argumentu, żeby sensownie wyjaśnić, czemu on ma rację, a nie ja.
-Nie Harry. To tylko i wyłącznie moja wina. Pozwoliłam iść jej samej po te frytki i spuściłam ją na chwilę z oczu. -jego cienka kurtka była coraz bardziej od moich łez. Angel była dla mnie jedną z najważniejszych osób i przez moją nieodpowiedzialność mogło coś jej się stać. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
-Ally, nikt ot tak nie zabiera małych dziewczynek na spacery. To musiało być zaplanowane już wcześniej. Może to jakiś psycho fan, który chce tylko Cię postraszyć, aby potem zdobyć twój autograf? -odezwał się Mike. Wiedział, że się zadręczam tym wszystkim, ale co miałam robić. Cieszyć się, że moja siostra została porwana?
-Steve, mamy coś! -usłyszeliśmy wołanie jednego z policjantów dochodzące kilka metrów od nas. Od razu każdy spojrzał się w jego kierunku. -Jakieś dziesięć kilometrów stąd znaleźliśmy dziewczęcy szalik. Pani May, może pani spojrzeć, czy należał do pańskiej siostry? -skierował swoje pytanie do mnie. Od razu podeszłam do mężczyzny, który dał mi folię, która zabezpieczała materiał. Nawet bez wyjmowania mogłam stwierdzić, że należał do Angel. Zawsze go nosiła. Cienki, bawełniany szaliczek w kolorowe kwiatki. To był jej ulubiony i dzisiaj też go miała. Pamiętam dobrze, że sama pomagałam jej zawiązać go, ponieważ mimo początku kwietnia, nie było za ciepło w Londynie.
-Mój Boże. To szalik Angel. -po tych słowach zacisnęłam mocno usta w cienką linię, pozwalając aby łzy spływały po moich policzkach. Nie zaszłaby sama tak daleko. Musiała być z kimś. A co jeśli ktoś ją wywiezie za granicę, czy Bóg wie gdzie? Albo zabierze do lasu i tam jej coś zrobi? Nie, nie, nie. Nie mogę tak myśleć. Angel musi być bezpieczna. Nie mogło jej nic się stać. To tylko straszny sen, z którego zaraz się obudzę, a Angel będzie spała smacznie obok mnie na łóżku.
-Kontrolujemy kamery na brytyjskich lotniskach. Zawiadomiliśmy też poza miejsce służby, aby sprawdzali pociągi, autobusy i robili częste kontrole na drogach. Znaleziono szalik na drodze, która prowadzi do Birmingham. Sprawdzamy miejscowości po drodze, wszelkie hotele czy motele. -jego słowa trochę mnie uspokoiły. Policja działała bardzo szybko i dokładnie, czego szczerze mówią się nie spodziewałam. Zakładałam, że wyślą jeden patrol, przeszukają najbliższa okolicę i albo znajdą Angel, albo nie i odpuszczą, jednak było inaczej. Od razu zajęli się tym profesjonalnie.
-Jeśli do jutra rana nie będziemy mieć żadnego nowego tropu, wyrazi pani zgodę, abyśmy podali informację o zaginięciu Angel do mediów? -inny funkcjonariusz zadał pytanie.
-Jeśli będzie to potrzebne i pomocne to tak. -zgodziłam się. Wiedziałam, że jak media się o tym dowiedzą, nie dadzą nam spokoju, ale mogło z drugiej strony pomóc.
-Oczywiście, że pomoże. Więcej osób zaangażuje się do pomocy. Ludzie na ulicach będą rozglądać się za Angel. -mam nadzieję, że pomoże... Chociaż wolałabym, aby do rana moja siostra się znalazła cała i zdrowa.
***
Policjanci kazali wrócić nam do domu. Stwierdzili, że zawsze mógł ktoś ją spotkać znajomy i odprowadzi ją do domu, albo sama wróci. Znajomy... Angel była w Londynie zaledwie tydzień i oprócz Harr'ego, znała tylko Niall'a, Alex, Zayn'a i Perrie, a Louis'a i Liam'a nie zdążyła jeszcze poznać. Założę się, że gdyby ktoś ze znajomych ją spotkał, najpierw by zadzwonił do nas. Oczywiście nie chciałam wracać. Wolałam po nocy szukać mojej siostrzyczki. Byłam gotowa nawet odwiedzić najniebezpieczniejsze ulice Londynu, jednak Harry z Mike'iem mnie powstrzymali. Policja zapewniła, że rozstawili patrol po całym Londynie. Ostatecznie zgodziłam się wrócić do domu. Mike stwierdził, że lepiej będzie jak pojadę z Harry'm do jego mieszkania, a on zostanie w moim, w razie gdyby jednak ktoś znajomy ją przyprowadził. Z jednej strony byłam wyczerpana, a z drugiej nie mogłam usnąć. A co jeśli Angel jest teraz zimno i niewygodnie? Przecież jeśli ktoś ją porwał, nie zabrał jej do pięciogwiazdkowego hotelu. Mi w zwykłym motelu było zimno i niewygodnie, więc co ma powiedzieć moja mała siostrzyczka, która nie wiadomo gdzie jest przetrzymywana? W jakiejś piwnicy? Kotłowni? A może szopie? Czy ona jeszcze żyje? Czy jest bezpieczna? Nie, na pewno nie jest bezpieczna.
-Myślałem, że będziesz już spała, kiedy skończę się kąpać. -odezwał się Harry, gdy wyszedł z łazienki. Ja wykąpałam się przed nim.
-Nie mogę usnąć. -odpowiedziałam, próbując zamknąć ciężkie powieki. Mój organizm zachowywał się, jakbym miała zaraz usnąć na bardzo długo, jednak kiedy zamykałam oczy, nie mogłam usnąć.
-Spróbuj się tym nie przejmować. Może uśniesz. -poradził mi Harry, obejmując mnie w talii i przyciągając do siebie.
-Jak mam się tym nie przejmować Harry. Ona może nie żyć, a ty mi mówisz, żebym się nie przejmowała? -byłam zrozpaczona. To było straszne. Nigdy nie byłam fanką kryminałów, a teraz czuję się jakbym była bohaterką takowego.
-Wiem, że jest to ciężkie, ale nie możesz tak myśleć. Nie możesz zakładać najgorszego. Będzie dobrze. Musi być dobrze. -chciałabym pozytywnie o tym myśleć, nie zadręczać się, ale nie potrafię. Zbyt bardzo się boję o Angel.
-Nie usnę. Za dużo wrażeń. Muszę wziąć tabletkę. -wyjęłam z półki pudełko z tabletkami nasennymi, po czym połknęłam jedną, popijając wodą.

-Jestem pewien, że zgubiła się w tym wesołym miasteczku i wpadła na kogoś. Ten ktoś chciał pomóc jej szukać nas, ale nie mogli nas znaleźć. Zrobiło się późno i zabrał ją do siebie, żeby nie zostawić jej samej. Na pewno tak było, a jutro zgłosi się na policję z Angel. -wiedziałam, że coś jeszcze mówił, jednak nie mogłam zrozumieć co. Tabletka zaczęła działać, a ja odpłynęłam w krainę snu, gdzie nie było problemów.


_______________________

Jestem chora, to coś napisałam. :) Wiecie co? Emily naczytała się "Cienia" i zachciało się jej pisać kryminały hahahaha xD To tak potrwa kilka rozdziałów, przynajmniej tak planuję. I NIE, NIE ODWIESZAM BLOGA! Następny rozdział pewnie pojawi się za jakiś  miesiąc-dwa, no chyba, że znowu się rozchoruję...
Co u was słychać? Jak szkoła? Ja mam mnóstwo nauki... Mówili, że będzie fajnie w Kochanowskim... mówili... nie no, fajnie jest, ale nauki mega dużo i to dopiero pierwsza LO, co dopiero będzie za dwa lata... Mam nadzieję, że wytrzymam psychicznie, bo presja duża jest..
No cóż, to do napisania kiedyś tam :)

P.S Mam nadzieję, że ktoś o mnie jeszcze pamięta, bo po ostatnim rozdziale (czyt. komentarzach) miałam wrażenie, że zostało tylko 15 osób, które są prawdziwymi fanami tego opowiadania. Jeśli ujęłam to zbyt brutalnie, to przepraszam innych czytelników. Takie tylko odniosłam wrażenie. :)