niedziela, 20 lipca 2014

Don't Forget Me || Rozdział 7

"This ain't the end of us,
Darling let me show you
I am good enough
Maybe in the end I should've toughened up
Not self-destruct"

~.~
Anne nie dopytywała o więcej. Powiedziała, że to nasze życie, jesteśmy dorośli i to są nasze błędy. Nie była zła. Zrozumiała wszystko. Oczywiście zagroziła Harr'emu, że jeśli jeszcze raz mnie zrani, nie będzie dla niego taka miła. Ale ja wierzę, że tego nie zrobi.
-Co tutaj robisz w środku nocy? -Głos Anne trochę mnie wystraszył. W końcu siedziałam o późnej godzinie w kuchni, wszędzie ciemno i chicho, a tu nagle ktoś się odzywa.
-Nie mogę spać. -Odpowiedziałam kobiecie i upiłam trochę gorącej herbaty z kubka.
-Jutro wracacie do Londynu? -Zadała kolejne pytanie.
-Tak. Harry ma pracę. -Wyjaśniłam Anne.
-A ty wracasz do śpiewania? -To było dość trudne pytanie, na które nie znałam odpowiedzi.
-Nie myślałam jeszcze o tym. Teraz będzie i tak dość spore zamieszanie wokół mnie i Harr'ego, nie chcę tego pogorszyć. -I tak wiem, że paparazzi nie przestaną nas w najbliższym czasie męczyć. Każdy będzie chciał wiedzieć, czemu wyjechałam.
-Oh, może i masz rację. Właściwie to gdzie ty byłaś? U mamy? -Pytanie Anne przywołały niemiłe wspomnienia sprzed ostatnich tygodni.
-Ja... umm... -Zaczęłam się jąkać. Trudno mi było powiedzieć, że byłam u mamy. Nie mogę tej kobiety tak nazwać. Już nie mam mamy.
-Mamo, nie męcz Lyn, ona jest zmęczona. Była u brata w Chicago. -Nieoczekiwanie w kuchni pojawił się Harry, który uratował całą sytuację. Naprawdę byłam mu za to wdzięczna. Moi rodzice to bardzo wrażliwy temat, bo tak jakby ich nie mam...
-Tak, byłam u brata. -Potwierdziłam odpowiedź Harr'ego. -Hazz, nie powinieneś spać? -Przecież on nigdy nie budzi się w środku nocy, więc było to dla mnie co najmniej dziwne.
-Powinienem, ale się obudziłem i nie było Ciebie przy mnie. Bałem się, że mnie zostawiłaś. -Powiedział smutnym głosem i usiadł obok mnie, obejmując mnie ramieniem, jakby chciał sprawdzić, że jestem przy nim.
-Nie zostawię Cię. Nigdy. -Szepnęłam, zapominając o obecności Anne.
-Zostawię was samych. Dobranoc. -Odezwała się Anne, przerywając naszą chwilę.
-Idziemy spać? -Spytałam po chwili Harr'ego, który siedział przytulony, a raczej przyklejony do mnie, jakby bał się, że mu ucieknę. Wstaliśmy z krzeseł i ruszyliśmy w stronę sypialni. Gdyby wychodziłam z kuchni poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce, a po chwili straciłam grunt pod nogami.
-Zwariowałeś?! -Niemalże krzyknęłam na Harr'ego, który jak gdyby nigdy nic, niósł mnie na górę do pokoju.
-Jesteś zmęczona. Nie chciałem, żebyś upadła, kiedy byś szła po schodach. -Cicho zaśmiał się na swoje słowa.
-Ugh... Nie traktuj mnie jak niemowlaka. -Udawałam obrażoną. To było słodkie, że tak się martwił, jednak czasami przesadzał.
-Gdybym miał niemowlaka, wtedy bym się o niego martwił. -Położył mnie delikatnie na łóżku i dokładnie przykrył kołdrą.
-Chciałbyś mieć niemowlaka? -Jego słowa dały mi trochę do myślenia. Harry wbrew pozorom był ckliwy, wrażliwy i opiekuńczy, jednak za nic w świecie nie potrafiłam sobie wyobrazić go w roli ojca.
-Jasne, a ty nie? -Szybko odpowiedział, tak jakby był pewien swoich słów.
-Nie, że nie. Nie wiem. Nie myślałam o tym. Jestem jeszcze młoda. Na prawdę chciałbyś mieć dziecko? -Trudno mi było w to uwierzyć. Nie dochodziło do mnie, że Harry chciałby być ojcem. Owszem, potrafi się martwić, ale to nie to samo co być ojcem. On i dziecko? Nigdy.
-Mam już 22 lata, a ty 21. Starzejemy się ciągle. Nie jestem już nastolatkiem. Myślę poważnie o życiu. Poza tym w pewnym momencie włącza się ten instynkt macierzyński. Bycie rodzicem jest dużą odpowiedzialnością, ale wiesz ile jest przy tym frajdy? Dziecko wnosi mnóstwo kolorów w każdy związek. -Mówił tak jakby dziecko było tym, czego pragnął.
-Mam 21 lata i chce mi się bardzo spać. Naprawdę rozmowa o dzieciach, jest ostatnią rzeczą, na jaką mam teraz ochotę Harry. -Chciałam skończyć tą rozmowę jak najszybciej. Nigdy nie myślałam o byciu matką, cóż, przynajmniej nie w taki sposób jak Harry. Oczywiście jak byłam mała, zawsze mówiłam, że będę lepszą mamą niż moja biologiczna matka, jednak nie były to większe plany. Nie wiem jak naprawdę poradziłabym sobie w tej roli i czy w ogóle bym się do tego nadawała.
-W takim razie idź spać i porozmawiamy o tym kiedy indziej, ale tak na marginesie chciałbym mieć najpierw syna, a potem córkę, żeby ją bronił i żebym miał kogo rozpieszczać oprócz Ciebie. Dobranoc skarbie. -Musnął ustami moje wargi i poprawił kołdrę, po czym zgasił światło i przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej. Wtulona w jego tors próbowałam usnąć, jednak nie mogłam. Mój umysł był zbyt bardzo pochłonięty myślami o dzieciach. Może i chciałam je mieć, ale na pewno nie teraz. To za wcześnie. Poza tym mój związek z Harry'm nie trwa zbyt długo. Tak, to zdecydowanie za wcześnie na dzieci.
***
Obiecałam Anne, że niedługo ponownie ją odwiedzimy. Kobieta obawiała się, że będzie tak jak poprzednio, kiedy byłam w Holmes Chapel z Harry'm i tym razem znowu coś się wydarzy, że długo mnie nie będzie widziała. Mama Styles'a jest wspaniałą osobą. Traktuje mnie jak własną córkę, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Darzy mnie takim ciepłem, jakiego czasem mi brakuje. Oczywiście mam przy sobie ciągle Harr'ego, ale on nigdy nie da mi tego matczynego ciepła i nie zrozumie, jak bardzo tego potrzebuję.Kocham go, ale matki mi nie zastąpi.
-Hej skarbie. -Harry dał mi buziaka w policzek na przywitanie. Nie widziałam go jakieś dziesięć godzin i bardzo się za nim stęskniłam. Nawet nie miałam się czym zająć, dom był posprzątany, obiad ugotowany, a telewizji nie lubię oglądać. To dopiero pierwszy taki dzień, a ja już mam dość nic nie robienia. Co innego gdybym nic nie robiła z Harry'm, samemu jest to po prostu nudne.
-Muszę znaleźć pracę. -Powiedziałam znudzona całym tyn dniem. Jestem typem osoby, która kiedy jest sama, może zanudzić się na śmierć.
-Co? Czemu? Jeśli potrzebujesz pieniędzy, tylko powiedz, przecież wiesz, że mogę Ci dać. -Oh, czasami Harry naprawdę wydaje się naiwny. Może to prawda, że nie mam zbyt dużo pieniędzy, właściwie mam ich bardzo mało, ale na pewno nie wzięłabym ich od Harr'ego.
-Wiesz, że nie chcę twoich pieniędzy. Po pierwsze muszę znaleźć pracę, bo w końcu niedługo zostanę z niczym, a po drugie zanudzę się na śmierć, kiedy nie będzie Cię w domu. -Wyjaśniłam mu po krótce o co mi chodzi.
-Jeśli Ci się nudzi, może wychodzić, gdzieś z Eleanor, czy Perrie jeśli będą miały czas. El nic nie robi, kiedy Louis'a nie ma, a Perrie teraz chyba ma przerwę w nagrywaniu.
-Czemu nie chcesz, żebym pracowała? Korona mi z głowy nie spadnie. Nie chcę być od Ciebie zależna. -Nie mogłam mu dać za wygraną.
-Lyn, czemu ty jesteś taka uparta? Nie możesz odpuścić? Jestem zmęczony, nie chcę teraz się z tobą o to kłócić. Po prostu uważam, że nie musisz pracować i wcale nie będziesz ode mnie zależna. -Przeciągnął się i położył swoje ręce na oparciu od fotela.
-Nie chcesz ode mnie pieniędzy za mieszkanie, za jedzenie, za wszystko za mnie płacisz. Rzeczywiście nie jestem od Ciebie zależna. -Powiedziałam zirytowana tą sytuacją. Nie lubiłam, kiedy ktoś mnie we wszystkim chciał wyręczać, a tym bardziej finansowo. Poza tym, gdyby nagle coś się popsuło między nami, pokłócilibyśmy się i w najgorszym wypadku rozeszli, zostałabym z niczym. Musiałam mieć jakieś zabezpieczenie.
-Wcale nie. Jeżdżę twoim samochodem. -Wzruszył ramionami i skupił swoją uwagę na tym, co leciało w telewizji. Miałam wrażenie, że mnie ignorował.
-Jeździsz moim samochodem, to tak bardzo dużo... Samochodem, który się często psuje, a ty i tak płacisz za jego naprawę i paliwo. -Moja irytacja rosła w górę.
-Tak, dużo. Czemu tak bardzo chcesz żeby wszystko było po równo? Chcesz mi za wszystko oddawać? Po co mi twoje pieniądze? Niczego mi nie brakuje. Możesz już mi dać spokój? Jestem zmęczony. -Jego słowa zabolały i to bardzo. Nie wiem czy zrobił to świadomie, czy nie. Nie miało to znaczenie. Tak, czy inaczej, bolało.
-W porządku. Dam Ci spokój. Skoro tak bardzo chcesz, to dam Ci spokój. W końcu niczego Ci nie brakuje. Nie jestem Ci do niczego potrzebna. -Starałam się powiedzieć te zdania spokojnie, jednak złość, smutek i ból kumulował się we mnie z każdą sekundą.
-Lyn, ja nie miałem tego na myśl... -Harry zaczął się tłumaczyć, co sprawiało, że był bardzo zakłopotany. Teraz się tłumaczy. Kolejny raz mnie zranił. Kolejny.
-W porządku Harry. Zrozumiałam. -Zacisnęłam mocno usta, aby nie wybuchnąć głośnym płaczem. Oczy zaczęły mnie piec, więc szybko odwróciłam się i zniknęłam za drzwiami łazienki, gdzie już nie powstrzymywałam swoich łez.
-Lyn, skarbie. Przepraszam. Wiesz, że nie chciałem tego powiedzieć. Miałem ciężki dzień w pracy. Nie powinienem tego powiedzieć. Wcale nie miałem tego na myśli. -Styles walił w drzwi, próbując się wytłumaczyć. Nie musi się tłumaczyć. Dla mnie było wszystko jasne. -Skarbie, proszę, otwórz. Porozmawiaj ze mną. -Nie odpuszczał.
-Przed chwilą byłeś zbyt zmęczony na rozmowę. -Starałam się brzmieć obojętnie. Nie chciałam, aby usłyszał mój łamiący się głos.
-Tak, byłem zmęczony, ale ty jesteś ważniejsza. -Ważniejsza. Ja. Ważniejsza. Oczywiście. Jestem ważniejsza. Ale pieniądze będą zawsze najważniejsze. Na co ja liczyłam? Że Harry cały czas udawał materialistę, a tak naprawdę miłość jest dla niego na pierwszym miejscu? Śmieszne. Tak bardzo. -Odpowiesz coś? -Spytał wyczekującym tonem. Co miałam mu odpowiedzieć? Że znowu mnie zranił? Że ciągle się na nim zawodzę?
-Jestem zmęczona. Idę spać. -Wyszłam z łazienki, czego na pewno się nie spodziewał. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję, wyminęłam go i skierowałam się do sypialni. Szedł za mną, słyszałam jego kroki. Wyciągnęłam z szafy szorty i luźny t-shirt Harr'ego, co służyło mi za pidżamę i ponownie poszłam do łazienki, gdzie szybko się wykąpałam i przebrałam w przygotowane ubrania. Kiedy ponownie znalazłam się w sypialni, Harry leżał na łóżku, wpatrując się w sufit. Gdy usłyszał dźwięk zamykanych drzwi, momentalnie się podniósł do pozycji siedzącej i przeniósł swój wzrok na mnie. Starałam się go ignorować.
-Płakałaś. -Stwierdził, uważnie lustrując moją twarz. Ale odkrycie!
-Nie płakałam. -Zaprzeczyłam. Nie chciałam, żeby wiedział o moich chwilach słabości. Otworzyłam się dla niego i teraz tego żałuję. Nikt oprócz Natt'a, nigdy nie powinien widzieć mnie, kiedy płaczę.
-Ale twoje oczy... -Zaczął kolejne zdanie, lecz nie dałam mu go dokończyć.
-Są czerwone, bo jestem zmęczona. -Położyłam się na mojej stronie łóżka i prykryłam szczelnie kołdrą. Harry od razu położył się obok mnie. Odwróciłam się plecami do jego osoby. Nie wiem czy nie zauważył, że go ignoruję, czy nie chciał tego widzieć. Objął mnie w talii, jak to miał w zwyczaju robić. Ja jednak nie odwróciłam się w jego stronę i nie przytuliłam się do jego klatki piersiowej. Wręcz przeciwnie. Odsunęłam się od niego, najdalej jak mogłam. Zrezygnowany, puścił mnie. Nie powiem, że cieszyłam się z tego, bo w głębi potrzebowałam tego, aby mnie przytulał, jednak nie mogłam mu tego powiedzieć. Moje powieki robiły się powoli cięższe. Wcześniej wcale nie miałam ochoty iść spać, skłamałam, aby Harry dał mi spokój. Jednak teraz mój organizm powoli się wyłączał.
-Przepraszam. Jestem największym idiotą na świecie. Nie zostawiaj mnie. Kocham Cię. -szepnął Harry, po czym ponownie objął mnie w talii. Na pewno myślał, że śpię. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Rzeczywiście jest idiotą. Największym na świecie idiotą. Moim idiotą. Ale kocham tego idiotę i nie mogłabym go zostawić. Nawet jeśli mnie teraz zranił. Zbyt bardzo go potrzebuję, żeby go zostawić. Ale kłótnia czasami jest potrzebna. W końcu muszę nauczyć Harr'ego, że nie może ciągle się rządzić w naszym związku.

komentarz = szacunek dla autora
________________________

I jest pierwsza kłótnia! A to dopiero początek.. chyba. Bo nie wiem czy będę się trzymać planu, czy ominę te wszystkie dramy i przejde do głównego wątki. Ogólnie miałam taki pomysł, żeby pominąć te mniej ważne (ale wciąż ważne) wątki i zrobić od razu najważniejszy wątek i skończyć, ale dostałam dzisiaj przypływu chęci i napisałam aż 2/3 rozdziału w ciągu półtora godziny! Chcę wam podziękować, że czekaliście (kilka dni, ale zawsze coś !) i mnie wspieraliście. Wujek niby informatyk obejrzał niedziałający komputer, stwierdził że nadaje się do wyrzucenia i wszystko stracę. Myślałam, że coś sobie zrobię, bo wszystkie rozdziały DFM, Help Me i nowego opowiadania TORN, o którym powiem wam innym razem. No, ale kochana Maddie powiedziała mi, żebym przycisnęła f11 i się włączył po tym komputer, a wujek "imformatyk" był trochę zdziwiony xD tak czy inaczej odzyskałam wszystko i już zapisuję na bloggerze, żeby na wszelki wypadek nic nie stracić.

Pod hashtagiem #MoreThanFamousFF możecie znaleźć jakieś informacje, fragmenty dotyczące nowych rozdziałów DFM :)

tt/ask: @EmilyJenny_

27 komentarzy:

  1. Pierwsza !
    Opłacało się czekać, a rozdział po prostu mega... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No nareszcie! Myślałam, ż zbzikuje bez tego ff! Normalnie, aż wzięłam się za czytanie Stockholm Syndrome! Ja! Ta co nie cierpi Darka, Colda, Aftera i innych takich! A tu Stockholm Syndrome! Może mniej znany, ale zawsze coś xd Co do rozdziału, to jak Ty możesz mi to robić? ;-; Ale zabijesz wszystkich na koniec, co? XD Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jasne, wsadzę ich do malezyjskiego samolotu, który będzie leciał nad Ukrainą i separatyści wystrzelą pocisk, który walnie w ten samolot i Harry i Lyn umrą xD

      Usuń
    2. Ej no ;-; Myślałam, że Cb stać na więcej! Nie wiem, że na przykład napadną ich wojownicze żółwie ninja w kolorowych kapeluszach i powiedzą, że Hazz jest zamieszany w żółwiowkską masję, a teraz muszą go zabić, żeby ich nie wsypał. Lyn będzie go chciała ratować i potknie się na schodach, uderzy głową i rozbryźnie sobie mózg na miliony małych kawałeczków! Ale to tylko moja wizja :3

      Usuń
    3. Mafię* Palce mi się zaraz z rana tak mylą o.O Nie myśle już wgl

      Usuń
  3. nie mogę się doczekać następnego 😻💜✌

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby się często nie kłócić
    Super ze komuter ci działa
    Mam nadzieję że nie skończysz szybko tego ff
    Weny! Xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Kooooooooocham!
    Nie co Ty gadasz? xd nie kończ tego ff tak szybko :(
    Czekam na nn :))
    @Kwiatkowska04

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiecej takich dram i slodkich momentów! Bardzo ciekawy rozdział, czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to. Ja wolę jak byś od razu przeszła do tego głównego wątku. Cieszę się że masz wene i życzę żebyś miała ją jak najdłużej :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Awww... To na końcu było takie słodkie!
    Już się nie mogę doczekać następnego.
    Weny! xX

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział :D Pisz tak żeby było jak najwięcej rozdziałów, bo nie przeżyje jak to się skończy :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko mega ! Jak zawsze, ale pomysł o pisaniu dłuższych rozdziałów :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zawsze świetny rozdział . Pierwsza mini kłótnia , nie było tak źle ;)
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. JEJ ♥
    Kocham tego bloga ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest super ^^.Tak ps. to wysłałam one shoot. Przepraszam jeśli cię zanudziłam

    OdpowiedzUsuń
  14. wspaniały rozdział..taki słodki :) <3333333

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooooo i need more !! Super imagin <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny rozdział czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziewczyno , ten rozdzial jest genialny !! <3 < 3 dziekuje <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam do siebie
    uncanny-fanifction.blogspot.com
    Nic w życiu nie dzieje się od tak.
    To one nad nami czuwają.
    Kierują nas w dobrym kierunku.
    Ale to my idziemy w tym złym.
    Dają nam potrzebne siły.
    Podnoszą nas na duchu..
    Są z nami.
    To dzięki nim poznałam Liama.
    Dzięki nim odkryłam moją tajemnicę.
    Naszą wspólną tajemnicę.
    Odnalazłam prawdziwą siebie.
    Prawdziwą Cathlyn.

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialny rozdział. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Co tu dużo mówić .. świetny jak zawsze <3 czekam na następny. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Woow,po prostu cudowny. Swietnie opisane uczucia. Gratulacje i powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne!

    Zapraszamy na naszego bloga -> www.my-friendly-soul.blog.pl
    Pozdrawiamy, Natt & Kala!

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja jak zwykle spóźniona :( No ale trzeba przyznać, że rozdział świetny i oczywiście jak zawsze poprawił mi humor, za co dziękuję :* Ciekawa jestem co będzie dalej, jak ją przeprosi? Róże, czekoladki? I czy mu wybaczy od razu.. Ciekawość mnie zżera, nie mogę się doczekać nexta! kocham tego bloga! ♥
    Ooo i życzę duuuuużo weny do następnych rozdziałów! :)
    @crazymofo_yep

    OdpowiedzUsuń