niedziela, 23 lutego 2014

More Than Famous || Rozdział 2

 Komentarz = szacunek i motywacja dla autora

" Don't turn around
I'm sick and I'm tired of your face
Don't make this worse
You've already gone and got me mad
It's too bad I'm not sad
It's casting over
It's just one of those things
You'll have to get over it"

~.~

-Cieszę się, że się zgodziłaś. -powiedziała Rose, jak zwykle uśmiechnięta. Czasami już nie wiedziałam, co mają znaczyć te jej uśmiechy.
-Kiedy Go poznam? -w końcu przydałoby się poznać mojego „chłopaka”.
-Tak Ci się spieszy? -spytała Rose, cicho chichocząc pod nosem. Ugh, czasami mam dość tej kobiety. -Spokojnie, nie ucieknie. -ojj Rose, wolałabym, aby uciekł... Nawet nie wiesz jak bardzo...
-Nie, po prostu skora ma być moim „chłopakiem”... -zakreśliłam w powietrzu cudzysłów. -...chciałabym go poznać.
-W porządku, już powinien być. Reszta chłopców przyjechała już pół godziny temu. Harry dzwonił i powiedział, że jakaś dziewczyna prawie zrobiła mu garaż z samochodu. -tłumaczyła Rose, gestykulując dłońmi.
-Ta dziewczyna musiała być pewnie jakąś blondynką. -zaśmiałam się, chociaż sama dzisiaj jakiemuś chłopakowi niemalże zrobiłam garaż.
-Dobra, chodźmy już. Harry już na pewno jest. -podniosła się ze swojego fotela i zaczęła iść w kierunku innego gabinetu. Szczerze mówiąc trochę się bałam tego spotkania. Wcale nie podobało mi się to całe udawanie. Poza tym nie wiedziałam co właściwie miałabym robić. Miałam w życiu na poważnie tylko jednego chłopaka. Byłam z nim przez trzy lata, a wcześniej przyjaźniłam kolejne dwa lata, inne związki trwały nie dłużej niż miesiąc. Poza tym od roku jestem sama. Boję się, że wyjdę na idiotkę. Zrobię coś głupiego, a Harry mnie wyśmieje. Bo w końcu on jest gwiazdą, milion dziewczyn Go kocha, a ja jestem tylko zwykłą dziewczyną, która teraz będzie się wybijać dzięki One Direction. Dziwnie się z tym czuję. To tak jakbym była jakimś pasożytem i żerowała na ich sławie. Ehh... ale skoro Rose twierdzi, że to świetny pomysł, to może rzeczywiście nie będzie aż tak źle.
Stanęłyśmy przed drzwiami do gabinetu jej narzeczonego. Rose otworzyła drzwi i weszła pierwsza, a ja za nią. Michael, narzeczony mojej szefowej tam był, razem z jakimś mężczyzną i pięcioma chłopakami. Rozpoznałam w nim tego chłopaka, w którego niemalże wjechałam. To był ten w kręconych włosach. Jak mu tam było? Niall? Tak, właśnie Niall. Boże, za co? Przynajmniej dobrze, że to nie Harry. Ten cały Niall spojrzał się na mnie i od razu się skrzywił, wydając z siebie cichy jęk.
-Rose, nie mów, że to jest ta „wspaniała” Alice. -odezwał się w kierunku mojej szefowej, kreśląc w powietrzu dwoma palcami cudzysłów.
-Tak, to właśnie jest Alice, mówiliśmy Ci o niej Harry. -zaraz, że co? Że Harry? Ale jak? Przecież Harry to ten w najkrótszych włosach, a to miał być Niall! Na odpowiedź Rose Harry dziwnie wywrócił oczami. Nawet nie chcę wiedzieć co pomyślał, gdy mnie zobaczył. Po jego minie można wywnioskować, że nie był zadowolony. Zresztą ja tak samo. -Coś nie tak Harry? -spytała Rose.
-Na przyszłość Alice bardziej uważaj prowadząc samochód. -zwrócił się w moją stronę bardzo chłodnym tonem, a Rose posłała mu pytające spojrzenie. -To Ona prawie we mnie wjechała. -wyjaśnił poważnym tonem. Jezu, znam Go kilka minut, a już Go nienawidzę.
-Blondynka? -tym razem Rose skierowała swoje pytanie do mnie.
-Nie komentuj, proszę... -lekko się skrzywiłam i przeniosłam swój wzrok na resztę chłopców, którzy nam się przyglądali. Zaczęłam się zastanawiać jak to jest, który to w końcu Niall i czy innych też pomyliłam. Nie no, na pewno bo skoro Harry miał być tym poważnym, a Niall tym dupkiem to kim w końcu jest ten poważny?
-Dobra, wy już się znacie, to może teraz Alice zapoznasz się zresztą zespołu? -spytała Rose wskazują dłonią na uśmiechniętych (oprócz Harr'ego) chłopców.
-Jestem Lyn. -przedstawiłam się szybko, a szefowa skarciła mnie wzrokiem. Nie wiem co miała na myśli mówiąc „zapoznasz się”, ale na pewno nie zamierzałam od razu opowiadać im o sobie, a już szczególnie nie Harr'emu. To dupek!
-Cześć Lyn. -odezwał się uśmiechnięty blondyn. Wydawał się być o wiele milszy od mojego „chłopaka”. -Jestem Niall. -ahh, więc to ty jesteś Niall. Jak ja mogłam Cię pomylić z Harry'm? Na przyszłość Lyn bardziej używaj swojego mózgu, skoro podobnież go masz. -A to jest Liam. -wskazał na chłopaka, który miał na ręce wytatuowane strzałki, czy coś takiego. -Zayn. -Mulat podniósł dłoń do góry i delikatnie pomachał w moją stronę. -I Louis. -pokazał na ciemnego blondyna o niebieskich oczach. Och Lyn, całkowicie wszystkich pomyliłaś. -No i Harr'ego już znasz. -na końcu pokazał na loczka, który zupełnie inaczej niż inni nie uśmiechnął się, tylko skrzywił. Tak Harry, też Cię nie lubię.
-Alice, Harry musicie jeszcze podpisać umowę. -odezwał się dotychczas milczący Michael.
-Gdzie? -odezwał się Harry swoim zachrypniętym głosem, wstając z kanapy, na której siedział.
-Tutaj masz umowę. -Paul podał mu papiery, a on złożył na nich swój podpis. Szczerze mówiąc do ostatniej chwili myślałam, że odkąd mnie zobaczył zmieni zdanie i wycofa się z tego okropnego pomysłu. W końcu to nie zagrozi ani trochę jego życiu, a gdybym to ja się wycofała, byłoby o wiele gorzej niż w Jego przypadku.
-Proszę Alice. -ten sam mężczyzna również podał mi arkusz dokumentów. Zaczęłam je powoli przeglądać. W przeciwieństwie Harr'ego wolałam wiedzieć na co dokładnie się piszę. Nie mogłam tak jak on podpisać w ciemno.
-Nie ma żadnego haczyka. -powiedziała Rose. -Ale jak chcesz to przeczytaj. Harry pewnie zna już tą umowę na pamięć, w końcu nie raz już ją podpisywał. -zaśmiała się, na co ja wymusiłam na swojej twarzy uśmiech, jednak w środku się bardzo skrzywiłam. To co powiedziała Rose znaczyło jedno – Harry już nie raz był w takich „związkach”. Po kilku minutach czytania umowy złożyłam swój podpis i oddałam arkusz Paul'owi, który wcześniej mi go podał. Czyli tak, przy kamerach musimy się ładnie uśmiechać i pokazywać jak bardzo się kochamy. Super. I to wszystko przez pół roku. Nie mam pojęcia jak ja dam radę tyle czasu udawać, ale muszę. Gdyby tu nie chodziło o zdrowie Becks, na pewno bym się nie zgodziła. Muszę to dla niej zrobić.
-Mogę już iść? -spytałam się Rose, z nadzieją, że puści mnie już wolną.
-Musisz lepiej się poznać ze Styles'em. -ahh, więc tak ma na nazwisko. Jest tak samo okropne jak on. -Zostawimy was samych. -powiedziała Rose, wychodząc razem z całą ekipą z pomieszczenia. Niall był ostatni. Pomachał nam i zamknął drzwi, zostawiając mnie samą z Harry'm. Między nami zapadła krępująca cisza. Przynajmniej dla mnie.
-Mam nadzieję, że przy kamerach będziesz bardziej pokazywać, że mnie kochasz. -powiedział sarkastycznie Styles.
-Jeśli muszę... -odpowiedziałam niechętnie. Na prawdę w tym momencie marzyłam jedynie o tym, aby znaleźć się jak najdalej niego.
-Nie rozumiem Cię. Zgodziłaś się, ale widzę, że bardzo tego nie chcesz. -uniósł jedną brew do góry. Wow, zauważył to, że nie chcę z nim „być”. Brawo Harry! Widzę, że masz wysoki iloraz inteligencji!
-Nie uważasz, że to dziwne udawać, że się „kochamy”? -spytałam ironicznie, zakreślając w powietrzu cudzysłów.
-A jednak się zgodziłaś. -zauważył, chamsko się uśmiechając. Nienawidzę tego uśmiechu!
-Nie jestem twoją taką pierwszą „dziewczyną”, prawda? -spytałam, spoglądając na niego.
-Punkt dla Ciebie. -powiedział, jakbyśmy grali w grę „zgaduj, zgadula”. Ale on jest irytujący...
-Nie boisz się, że zakochasz się w którejś z tych dziewczyn? -spytałam prosto z mostu. Już taka byłam. Kiedy chciałam coś wiedzieć po prostu o to pytałam, mówiłam co myślę. No dobra, może nie zawsze, bo czasami ogranicza mnie Rose, ale gdy tylko mam okazję to zrobić to nie owijam w bawełnę, tylko mówię co nawinie mi się na język. Rose tego nie popiera, mówi, że to moja wada, że czasami lepiej nic nie mówić. Za to Beccy twierdzi zupełnie inaczej. Zawsze mi powtarza, że lepiej mówić co się myśli, niż udawać.
-Zakocham? -znowu się skrzywił. Chyba u niego to już nawyk. -Nie, nie boję się. Nie mógłbym się zakochać w żadnej dziewczynie, nawet w Tobie. -au, to trochę bolało. Cóż, przynajmniej wiem, że mam z Harry'm jedną wspólną cechę - mówimy to co nawinie nam się na język. -Ja nie mam uczuć. -kontynuował. -Nie musisz się bać, że coś między nami będzie, bo nie będzie. Obiecuję, że przez te pół roku nic do Ciebie nie poczuję. Za sześć miesięcy umowa się skończy, a my zapomnimy, że kiedykolwiek się znaliśmy. Ty będziesz szczęśliwa, bo będziesz bardziej popularna, a mi Paul załatwi pewnie kolejny związek. Coś jeszcze chcesz wiedzieć? -skończył swój monolog pytaniem. Był widocznie znudzony moim towarzystwem, tak samo, jak ja jego.
-Nie. -powiedziałam krótko i stanowczo. -To ja idę, cześć. -zaczęłam kierować się do wyjścia, nie czekając na jego odpowiedź. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu.
-Do zobaczenia wieczorem. -jego głos mnie zatrzymał. Nie do końca zrozumiałam o co mu chodziło.
-Jak to wieczorem? -zdziwiłam się. Nikt mi nic o tym nie wspominał.
-Nie wiesz? -on również był zdziwiony. -Wieczorem mam Cię zabrać do klubu. -wyjaśnił.
-Nie mogę dzisiaj... -powiedziałam niechętnie. Przecież resztę wieczoru miałam spędzić z Beccy, a nie ze Styles'em!
-Nie obchodzi mnie to, że miałaś już inne plany. -powiedział sucho. „Dupek” - jedyne co pomyślałam na jego temat. Swoją drogą, gdy tylko patrzę na jego twarz ciśnie mi się do ust, aby wykrzyczeć w jego stronę „dupek”.
-O której? -spytałam niechętnie. Nie miałam innego wyjścia, musiałam się zgodzić, przecież mógł powiedzieć Rose, a wtedy nie byłoby za ciekawie.
-O 20 będę po Ciebie. Dobrze by było, gdybym, miał twój adres i numer komórki. -mówił ciągle tym samym tonem głosu, nie wyrażającym żadnych emocji. No tak, zapomniałam. Ten człowiek nie ma uczuć, więc jak ma pokazywać emocje?
Wyciągnęłam z torebki notatnik i wyrwałam z niego jedną kartkę. Napisałam na niej swój adres i numer telefonu, po czym chciałam wyjść jak najszybciej z tego pomieszczenia.
-Załóż sukienkę. -do moich uszu dotarł jego głos. Nie zamierzałam mu odpowiadać. Szybko wyszłam z wytwórni i wsiadłam do samochodu. Po kilku minutach dojechałam do mojego mieszkania, gdzie czekała na mnie Becks. Gdy tylko weszłam do domu, ona rzuciła mi się na szyję.
-Wolisz zjeść w domu, czy idziemy od razu i zjemy coś na mieście? -spytała wesołym głosem.
-Umm... -zamyśliłam się. Przecież przez Harr'ego nie mogłam z nią wyjść. -Beccy nie mogę. -powiedziałam zawiedzionym głosem.
-Ale jak? Przecież obiecałaś! -przypomniała mi. W jej głosie słyszałam złość. Ehh, nie dziwię jej się. Przecież obiecałam... Ale ten pieprzony związek ze Styles'em wszystko popsuł.
-Wieczorem mam spotkanie, muszę się do niego przygotować. -wyjaśniłam pokrótce. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym, czy nie powinnam jej powiedzieć całej prawdy o tym chorym związku. Ale ta opcja odpadała. Rebecca nie mogła się dowiedzieć, tak samo jak nikt oprócz mnie i chłopaków nie może wiedzieć. Podpisując umowę, zgodziłam się na to, że nikomu nie mogę powiedzieć jak jest naprawdę...
-Z kim? -zadała kolejne pytanie. Jej ton głosy był dziwny, ani rozgniewany, ani ciekawski, po prostu taki nijaki. Nienawidziłam, gdy tak się zachowywała, pewnie tak samo, jak ona nienawidziła, gdy nie miałam dla niej czasu.
-Z chłopakiem. -odpowiedziałam, podchodząc do szafki, gdzie stał czajnik, w którym przed sekundą zagotowała się wodą. Czekając na kolejne pytanie siostry, zaczęłam parzyć sobie herbatę.
-Poznałaś kogoś? -tym razem usłyszałam w jej głosie zaciekawienie. Może jeśli powiem jej, że mam chłopaka to mi daruje?
-Można tak powiedzieć. Zaprosił mnie dzisiaj na imprezę. -tłumaczyłam. -Świetnie się dogadujemy i dziwnie by było, gdybym odmówiła. Może coś z tego będzie. -skłamałam. Nie mogłam jej powiedzieć, że do tej imprezy zmusza mnie umowa z tym całym Modest, czy jak to się nazywa. Zresztą nie ważne. Zmusza mnie do tego umowa, którą najchętniej bym spaliła.
-W porządku rozumiem. To może jutro? -spytała z nadzieją w głosie.
-Jutro mam sesję... -powiedziałam niechętnie. Zdecydowanie wolałabym spędzić ten dzień z Beccy, niż przez kilka godzin pozować do obiektywu. Niestety to nie ja o tym decyduję. Zero sprzeciwu z mojej strony...
-To może pojutrze? -zaproponowała kolejną datę. Widziałam, że zależało jej na każdej chwili spędzonej ze mną. W końcu mamy obietnicę - „Lyn i Beccy razem przeciw całemu światu!”. To było dwa lata temu. Przysięgłyśmy sobie, że będziemy trzymać się razem mimo wszystko. Dotychczas nam się udało, nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. A tymczasem ja muszę ukrywać przed nią tak ważną rzecz. Kto jak kto, ale ona powinna wiedzieć. Ale co ja mogę zrobić? Nic.
-Pojutrze mam po południu nagrywanie. Jedynie rano możemy gdzieś na chwilę wyjść. -I znowu ją rozczarowałam. Wiedziałam, że liczyła na inną odpowiedź.
-Przynajmnie tyle... -zdecydowanie była rozczarowana. -To pomóc Ci w przygotowaniach do tej randki? -spytała ponownie z nadzieją w głosie.
-Jasne. -szeroko się do niej uśmiechnęłam. Zaczęłam rozmyślać co ja takiego założę. Pierwsze co przyszło mi na myśl to wygodne rurki, koszula i ewentualnie szpilki. Jednak ten pomysł jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął, gdy tylko przypomniałam sobie słowa Harr'ego - „załóż sukienkę”. Ok, sukienkę. Razem z Becks poszłam do mojego pokoju.
-Może to? Będziesz w tym ślicznie wyglądać? -pokazała na skórzane rurki i kremową koszulę.
-Lubię te spodnie, ale myślałam nad sukienką. -powiedziałam przeglądając wieszaki mojej szafy.
-W porząd... że co? Nad sukienką? Dobrze usłyszałam? -wyraźnie się zdziwiła tym, że chciałam założyć sukienkę.
-Tak, dobrze usłyszałaś. -potwierdziłam, delikatnie uśmiechając się w jej stronę.
-Ale jak? -nadal była zdziwiona. -Przecież ty nie lubisz nosić sukienek. Co ja gadam?! Ty nienawidzisz nosić sukienek! Nawet nigdy Cię nie widziałam w sukience! -wow, co za odkrycie.
-Wiem, że nie noszę sukienek, ale może czas to zmienić? -i znowu skłamałam... Zdecydowanie wolałabym założyć spodnie niż sukienkę. Ale muszę...
-Dobra, nie wiem co to za chłopak, ale musi być wyjątkowy skoro chcesz dla niego założyć sukienkę. -stwierdziła Becks. Wyjątkowy? Nie sądzę. To największy dupek na świecie!
-Yhm. -cicho jej odpowiedziałam, próbując powstrzymać swój śmiech. Nie wiem co by musiało się stać, żeby Styles był wyjątkowy. On zawsze będzie dupkiem. Na samą myśl, że na początku oczekiwałam, że będzie tym wychowanym i kulturalny się zaśmiałam.
Wyjęłam moje dwie, a zarazem jedyne sukienki i poszłam do łazienki. Jak się okazało były na mnie za krótki i za luźne. Ostatnio zakładałam je jakieś 3 lata temu, gdy byłam niższa i nieco grubsza.
-Becks! -krzyknęłam, wychylając się z łazienki. -Pożyczysz mi sukienkę? Tą czarną? -spytałam z nadzieją w głosie. W końcu moje jedyne dwie sukienki okazały się znacznie za duże. Po chwili Becky przyniosła mi śliczną małą czarną.
-Dzięki, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła. -uśmiechnęłam się do siostry, odbierając od niej sukienkę. Gdyby nie ona, nie wiem co by było. Pewnie Styles by się wkurzył, że nie mam sukienki. Ehh... lepiej go nie denerwować. Wystarczająco bardzo się nie lubimy. Wole nie pogarszać naszych relacji. W końcu muszę wytrzymać z nim pół roku. Aż pół roku...

Avril Lavigne - Get Over It


________

hej :) 
Jak pewnie zauważyłyście zmieniłam wygląd bloga. Jak wam się podoba? Według mnie wygląda o wiele lepiej niż wcześniej. Jest to efekt mojej nudy. Mam teraz ferie i chyba cały swój wolny czas spędzam przy komputerze. Prawie ciągle piszę teraz rozdziały, ale czasami mam po prostu tego trochę dość, bo jak się pisze po jakieś 8 godzin dziennie to można trochę zwariować xD Wiem, że szablon nie mierzy się z szablonami wykonanymi na różnych szablonarniach, ale mi się podoba, więc jeśli ktoś chce to mogę "po znajomości" zrobić. Wspominałam już, że prowadzę stronę ze zwiastunami na zamówienie? Chyba nie, więc właśnie wam mówię. http://trailer-makers.blogspot.com/ Niby na razie mam przerwę, ale dla Directioners zrobię wyjątek i bez kolejki mogę zrobić, więc zapraszam ;) Następny rozdział pojawi się 28.02.14. A i jeszcze jedno, wybiera się ktoś na zlot Directioners 01.03.14 do Warszawy? Sama z chęcią bym poszła, ale niestety nikt  z moich znajomych nie jest Directioners, więc sama raczej nie pójdę ;x

7 komentarzy:

  1. Z niecierpliwością czekam na NEXT! Jestem ciekawa jak będzie wyglądała ich "randka" *u* Moja BFF czeka na trailer xD Ja też, ale się nie spieszy. Weny życzę! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, po Harrym można się wszystkiego spodziewać, ale szczegółów zdradzić nie mogę :D A złożyłaś zamówienie? Bo wiesz, dla stałych klientów robię wyjątki i mogę zrobić, mimo, że na razie strona jest zwieszona i bez kolejki^^ No i oczywiście to samo się tyczy twojej koleżanki, tylko odezwijcie się mailowo czy jakoś tam :D

      Usuń
  2. Świetny rozdział. Z miłą chęcią poczekam na next:>

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże ja się uzależniłam! Wchodze na tego bloga trzy, albo cztery razy dziennie! A najlepsze, że za każdym razem myślę, że może za te dwie godziny, które minęły, dodałaś rozdział! Żądam odszkodowania, za uzależnienie! o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, hahaha na prawdę nie chciałam :D może jak się nauczę biologii (egzaminy gimnazjalne zbliżają się wieelkimi krokami, a ja jestem z biologii na poziomie 0, albo jeszcze niżej ;x) to może w środę dodam, a jeśli nie to na pewno już w piątek :D

      Usuń
  4. Napisałam koma a się nie dodał O.o Co za czary xD
    Te emocje gdy wchodzili do pokoju.. Jeju.. Czad. Nie mogę przestać tego czytać. Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń