sobota, 30 sierpnia 2014

Don't Forget Me || Rozdział 13

Rozmowa z Niall'em wiele mi dała. Uświadomił mi, jak bardzo jestem głupia. Przecież to tylko plotki. A ja w te plotki uwierzyłam. Obiecałam Harr'emu, że nie będę wierzyć w te bzdury, jednak złamałam obietnice. W sumie jesteśmy kwita. Ja nie dotrzymałam słowa, on nie powiedział mi całej prawdy o jego relacji z Kendall. Ale co mnie to powinno obchodzić? Przecież wtedy nie byłam z nim. Cholerna zazdrość i tyle.
-Ally, a kiedy zabierzesz mnie do Harr'ego? Chcę go zobaczyć. -Angel nie miała pojęcia o moich obecnych relacjach ze Styles'em. Powiedziałam tylko Mike'owi.
-Hmm... sądzę, że już niedługo. -lekko uśmiechnęłam się do siostry. Zamierzałam spotkać się z Harry'm, jednak nie wiedziałam jeszcze kiedy. I przede wszystkim, on nie wiedział, że chcę się z nim spotkać. Poprosiłam Niall'a, ab nic mu nie mówił o tej rozmowie. Musiałam się na to przygotować. W sumie już byłam przygotowana. Tęskniłam za nim. -Albo wiesz co? Możemy pojechać teraz. Jeśli tylko chcesz oczywiście. -bałam się spotkania z nim, ale z drugiej strony potrzebowałam tego. Potrzebowałam Harr'ego. Jeśli on kocha mnie tak bardzo jak ja jego, nie ma sensu przeciągać dłużej tej maskarady. Miesiąc to dużo czasu, a ja nie potrafię utrzymać dystansu między nami.
Angel od razu zaczęła zakładać buty i płaszczyk.
-Gotowa? -spytałam się dziewczynki, kiedy kończyła dopinać swoją kurtkę. Ja ubrałam się znacznie szybciej niż ona. Zdążyłam jeszcze napisać kartkę z informacją co robimy Mike'owi, który wyszedł się przejść po mieście. Gdy wsiadłyśmy do samochodu, pomogłam siostrze zapiąć pasy. Droga do mieszkania Harr'ego nie trwała długo. Wciąż miałam klucze i pilot do bramy, która dziwnym trafem była otwarta. Zazwyczaj Styles ją zamykał. Pomogłam podekscytowanej Angel wyjść z auta. Ze strachem stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam przycisk od dzwonka. Po kilku sekundach drzwi się otworzyły. Po minie Harr'ego mogłam wywnioskować, że na pewno się nie spodziewał mojej osoby.
-Harry! -pisnęła Angel, rzucając się na zdezorientowanego bruneta. Kiedy siostra odsunęła się od niego, przyszła kolej na mnie.
-Udawaj, że wszystko jest dobrze. -szepnęłam mu na ucho, kiedy przytuliłam się do niego, aby Angel nie zorientowała się, że między nami nie układa się najlepiej.
Angel całe popołudnie bawiła się z Harry'm w dosłownym znaczeniu tego słowa. Grali w piłkę, bawili się w berka, chowanego, a ja siedziałam i przyglądałam się ich wygłupom. Siostrzyczka uwielbiała towarzystwo Styles'a. Kiedy byli już wystarczająco zmęczeni, usiedli na kanapie i zajęli się oglądaniem telewziji. Zauważyłam, że Harry utrzymywał dystans między nami. To bolało. Postanowiłam zacząć działać. Nie potrafiłam trzymać się od niego z daleko. Za bardzo mnie do niego ciągnęło. Usiadłam obok niego i oparłam swoją głowę na jego ramieniu. Nie spodziewał się takiego zachowania, ale nie odsunął się. Wręcz przeciwnie. Objął mnie ramieniem i przysunął bliżej siebie. Angel wtuliła się w jego drugi bok i niemalże siedziała na jego kolanach. Mała zazdrośnica.
-Angel, Harry wie, że bardzo go lubisz, ale on jest mój. -zażartowałam, widząc zachowanie siostry.
-Twój? -spytał zaskoczony, ale również zadowolony Harry.
-Mhm. -przytaknęłam. Miło było usłyszeć jego głos skierowany w moją stronę. Przez cały ten czas, odkąd przyjechałam do jego mieszkania z Angel, nie odezwał się do mnie ani słowem. Harry na moją odpowiedź zacisnął uścisk i musnął swoimi ustami mój policzek.
-Słyszysz Angel. Jestem jej. -powiedział szczęśliwym głosem do małej brunetki.
-Ally jest wredna. Jestem zmęczona. Harry mogę się położyć w twojej sypialni? -spytała dziewczynka. Ale jej się na odwagę zebrało. W sumie to dobrze. Chciałam zostać z Harry'm sama.
-Jasne, możesz iść. -odpowiedział bez większego namysłu. Pewnie też już chciał jej się pozbyć.
-Nie jesteś już na mnie zła? -spytał, bawiąc się moimi włosami, kiedy Angel poszła na górę.
-Jestem. -szybko się od niego odsunęłam.
-Ale... -zaczął coś mówić, lecz od razu mu przerwałam.
-Nie ma żadnego „ale” Harry. Jestem tutaj tylko i wyłącznie z powodu Angel. Chciała Cię odwiedzić, a ja nie chciałam jej zawieść. I tak nie najlepiej zniosła mój wyjazd z Chicago. -zaczęłam udawać. Starałam się nie wybuchnąć śmiechem, który gromadził się we mnie i zachować powagę.
-Czyli, że to koniec? -spytał smutny. Bardzo smutny.
-Okłamałeś mnie. -starałam się brzmieć poważnie, co było bardzo trudne. Nie miał pojęcia, że go wkręcam.
-Nie okłamałem, tylko zataiłem prawdę. A to nie znaczy, że Cię nie kocham. Żałuję, że nie powiedziałem Ci o tym od razu, ale znając życie i nas, pewnie i tak by była z tego awantura i właśnie dlatego nie chciałem Ci mówić. Zresztą uwierzyłaś w te brednie Kendall. Chciała zrobić sensację i zrobiła. Jej tyko chodziło o to, aby nas skłócić. Nie mógłbym Cię skrzywdzić. Znaczy czasami niestety to robię, ale na pewno nie zrobiłbym tego celowo. Za bardzo Cię kocham, aby Cię krzywdzić. -po jego słowach już całkowicie zmiękłam. Nie mogłam długo udawać, że chcę to skończyć. Szeroki uśmiech chciał bardzo się pojawić na mojej twarzy, a ja na siłę musiałam go powstrzymać. Z grobową miną wstałam z kanapy i podeszłam do Harr'ego, który siedział ponad metr dalej, po czym usiadłam na jego kolanach. Dłońmi oplotłam jego szyję i przytuliłam się do jego klatki piersiowej. Kolejny raz nie spodziewał się takiego zachowania z mojej strony.
-Wiesz, że już w to nie wierzę i byłam głupi, że przez jakiś czas wierzyłam? Że tylko się z tobą droczę i że Cię kocham? -nie mogłam dłużej powstrzymywać uśmiechu. Byłam zbyt szczęśliwa przy nim.
-Jesteś wredna. Ale i tak Cię kocham. -pocałował mój policzek. O nie. Tylko policzek mi nie wystarczył. I to w dodatku po miesiącu! -Czyli, że między nami wszystko już dobrze? -spytał z nadzieją.
-Mhm. -wymruczałam. Nie mogłam się powstrzymać przed przynajmniej muśnięciem jego warg, które były bardzo blisko moich.
-Tęskniłem. -szepnął zanim mocno wpił się w moje wargi. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że brakowało mi go aż tak bardzo. To uczucie było trudne do opisanie. Czułam się wspaniale. Przez ostatni miesiąc czułam się pusta, samotna i smutna. Harry jednym pocałunkiem wymazał wszystkie te negatywne uczucia. Zamiast nich do mojego serca wstąpiło szczęście, spełnienie, a do żołądka stado motyli.
~.~

Ostatni miesiąc był istną katorgą. Czułem się jak wrak człowieka. Nie miałem powodu do chociażby najmniejszego uśmiechu, a o chęciach do życia lepiej nawet nie wspominać. Śmiało mogę teraz stwierdzić, że gdyby Lyn nie wróciła, nie byłoby ze mną najlepiej. Byłem na pograniczu załamania nerwowego. Nie ma gorszego wroga niż samotność. A kiedy Lyn mnie zostawiła, właśnie samotność mnie zaatakowała. Kiedy zobaczyłem w drzwiach Alice razem z Angel, nagle wszystko nabrało kolorów. Nie ukrywam, że byłem zdziwiony, bo byłem i to bardzo, ale też szczęśliwy. Odzyskałem nadzieję, że może być dobrze. Przez ostatni miesiąc z każdym nowym dniem, właśnie tą nadzieję traciłem, było jej coraz mniej. Lyn nie odzywała się do mnie, ignorowała na każdy możliwy sposób, a ja byłem bezradny. Jednak, gdy pojawiła się dzisiaj w moim mieszkaniu, wszystko się zmieniło. Przez kilka godzin bawiłem się z Angel. Lyn nie chciała do nas dołączyć. Cały czas siedziała na kanapie i nas obserwowała. Cieszyłem się, że przyprowadziła Angel właśnie do mnie. Uwielbiałem małą dziewczynkę, a jeszcze bardziej uwielbiałem jej starszą siostrę. Właściwie to kochałem, a nie uwielbiałem. Szczęście na widok brunetki rozrywało mnie od środka, a kiedy oparła głowę o moje ramię i pozwoliła się objąć, byłem wniebowzięty. Nie potrafię nawet opisać jak bardzo szczęśliwy wtedy byłem. To było niesamowite uczucie. Popełniłem ogromny błąd, nie mówiąc jej prawdy o tym, co wydarzyło się między mną, a Kendall. Straciłem jej zaufanie i nie dziwne, że uwierzyła w te bzdury o umowie. Oczywiście, że nie mógłbym jej tego zrobić. Na prawdę ją kocham i nikt, ani nic tego nie zmieni.

__________________________

Oficjalnie ogłaszam, że jest to ostatni rozdział przed zawieszeniem :(
Przez co najmniej 2 miesiące na pewno nic nie będzie się pojawiać tutaj. Co prawda mam napisany jeszcze 14 rozdział, ale nie chcę go dodawać przed zawieszeniem, ponieważ rozpoczyna się nowy wątek, jest nowa akcja, dużo napięcia i to jest na jakieś 3-4 rozdziały i nie chcę was po jednym takim zostawiać na długi czas. Mam nadzieję, że będziecie czekać (i trzymać kciuki, abym namówiła rodziców na coś, na czym mogłabym pisać) i zrozumiecie to. Nie miałam za bardzo wyboru... Wiedziałam, że będę mieszkać w internacie, ale od początku rodzice obiecywali mi laptopa, albo tablet a jak jutro się wyprowadzam tam już, to okazało się, że zmienili zdanie i nie dostanę nic... przynajmniej przez pierwsze dwa miesiące..
no to tyle ode mnie. do napisania <3

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Don't Forget Me || Rozdział 12

Miesiąc ciszy. Minął jeden pieprzony miesiąc odkąd Lyn wyprowadziła się z naszego mieszkania i nie dała żadnego znaku życia. Ignorowała mnie w każdy możliwy sposób. Nie odbierała moich połączeń, nie odpisywała na moje sms'y, a miała włączony telefon. Przychodziłem do jej studia, jednak nie chciała ze mną rozmawiać. Kończyło się na tym, że kilka razy zostałem wyprowadzony przez ochronę, a kiedy mieli mnie już całkowicie dość, nie chcieli mnie nawet do budynku wpuścić. A to tylko dlatego, że Kendall Jeneer nagadała jej głupot. Dobra to, że się z nią przespałem było prawdą, ale tylko to. Nie bawiłem się uczuciami Lyn, nie byłem z nią dla żadnej cholernej umowy. Kocham ją bardzo i nie mógłbym jej skrzywdzić.
-Błagam Niall. Zrób coś. Nie wytrzymam dłużej. Ja oszaleję bez niej. -kolejny raz histeryzowałem, przesiadując całe dnie u przyjaciela. Wiedziałem, że czasami do niego przychodziła, więc miałem duże szanse na spotkanie jej tam. Jednakże za każdym razem, kiedy byłem u Horan'a, nie spotykałem mojej dziewczyny, o ile tak mogę ją jeszcze nazwać. Nie powiedziała, że to koniec nas. Po prostu się wyprowadziła. A to przecież nie oznacza końca? Prawda?
-Co ja mogę zrobić Styles? Ona nie chce rozmawiać na twój temat, a kiedy już coś powie, to mówi, że chce zapomnieć o tym co było między wami. Dobrze wiesz, że jest to tylko i wyłącznie twoja wina. -jak zwykle mówił mi to samo. Każdy obwiniał mnie o jej odejście. Dobra, może i byłem trochę winny w tej sprawie, ale ona wyszła, zanim powstrzymałem niezbyt przyjemne dla niej słowa i powiedziałem jak było naprawdę.
-Powiedz jej prawdę. Wiesz, że byłem pijany. Mieliście mnie z chłopakami pilnować. -próbowałem znaleźć winnego w tej sprawie. Mogłem zrzucić winę na każdego, byleby nie na siebie.
-Harry czego nie zrozumiałeś w tym, że ona nie chce o tobie rozmawiać, a tym bardziej o tej sytuacji? Ona potrzebuje czasu. -do naszej rozmowy wtrąciła się Alex, która w ostatnim czasie bardzo mnie irytowała. Wkurzało mnie to, że była teraz bliżej z Lyn niż ja i ciągle wtykała nos w nie swoje sprawy.
-Po pierwsze, rozmawiam z Niall'em. Po drugie, czasu? Miesiąc to nie jest wystarczająco dużo czasu? -byłem zrozpaczony tą sytuacją. Nie panowałem nad swoją złością. Tylko Lyn pomagała mi nad nią zapanować. Choć i przy niej czasami za późno zdawałem sobie sprawę z moich słów.
-Nie będziesz się tak odzywał do Alex. Jeśli masz zamiar zachowywać się jak dupek, wyjdź z tego mieszkania. -Niall stanął w obronie Craven. Przesadziłem.
-Przepraszam. -powiedziałem zażenowany i schowałem twarz w dłonie. Byłem bezradny w tej sytuacji. Nie mogłem nic więcej zrobić. Dosłownie nic. Nawet kiedy wyjechała, mogłem zrobić więcej niż teraz. Próbowałem dotrzeć do niej na wiele sposobów, jednak żaden nie okazał się wystarczająco skuteczny. Nie ma gorszej rzeczy niż bezradność, połączona z samotnością. Zostało mi czekać na cud. Boże, dopomóż.

~.~

Nie miałam pojęcia, że rzeczywistość bez Harr'ego będzie aż tak przytłaczająca. Pierwsze dni były bardzo ciężkie, a następne jeszcze gorsze. Początkowo siedziałam zamknięta w czterech ścianach, nie ukrywając sama przed sobą smutku, rozpaczy, bólu, tęsknoty. Jednak przyszedł taki czas, kiedy musiałam wrócić do pracy, czyli wyjść do ludzi. Wtedy byłam skazana na założenie maski „wszystko jest dobrze” i najsztuczniejszego uśmiechu. Udawanie, że wszystko jest dobrze z rozszarpanym na strzępy sercem było bardzo trudne. Ból fizyczny był niczym w porównaniu do psychicznego. W dodatku Mike tak bardzo chciał przyjechać. Udało mi się wynająć dwupokojową kawalerkę. Wyjaśniłam Rose w jakiej znajduję się sytuacji. Szefowa dała mi premię pod warunkiem cięższej pracy. Oczywiście to była wersja oficjalna, bo naprawdę nie pracowałam za wiele. Byłam wdzięczna za to Rose. Kobieta wiedziała w jakim jestem stanie i nie chciała mnie męczyć.
-Ally! -usłyszałam piskliwy głos młodszej siostry, a chwilę potem dziewczynka było dosłownie do mnie przyklejona. Też się za nią stęskniłam. Pierwszy raz przez ten miesiąc szczerze się uśmiechnęłam, a to tylko na widok Angel.
-Hej Mikey. -przytuliłam brata, kiedy dziewczynka odsunęła się na kilka centymetrów ode mnie, jednakże wciąż była bardzo blisko. Mała przylepa!
Spakowaliśmy walizki do mojego samochodu i pojechaliśmy do mojego mieszkania. Angel była bardzo zmęczona podróżą, więc od razu położyłam ją w mojej sypialni.
-Myślałem, że wasze mieszkanie będzie większe. -powiedział Micheal, rozglądając się po wnętrzu mieszkania.
-Harry tu nie mieszka. -poinformowałam brata i zajęłam się robieniem herbaty dla naszej dwójki. Nie chciałam, aby zobaczył jak dużo smutku sprawia mi wspomnienie o Harry'm.
-Nie? -zdziwił się. -Myślałem, że mieszkacie razem. -wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia, że temat osoby Styles'a jest aż tak drażliwy.
-Nie jestem już z Harry'm. -musiałam mu to powiedzieć. Nie mogłam go całą wieczność okłamywać.
-Jak to nie jesteś już z Harry'm? -wydukał bardzo zdziwiony. Nie takich informacji się spodziewał.
-Po prostu nie jestem. Pokłóciliśmy się i rozstaliśmy. -lekko skłamałam. Może i się pokłóciliśmy, ale nie chciałam mówić dokładnie o co.
-I co teraz? -zadał kolejne pytanie.
-A co ma być? Trzeba żyć dalej. On robi swoją karierę, ja swoją i każdy jest szczęśliwy. -udawałam, że nie obchodzi mnie osoba Harr'ego. Naprawdę obchodziła i wcale nie jestem bez niego szczęśliwa.
-Nie kochasz go już? Jakoś trudno w to uwierzyć. Przez pół roku kiedy byłaś w Chicago, zdążyłem zauważyć kiedy kłamiesz. Ally, to widać, że tęsknisz za nim, że brakuje Ci go. -nie dało się nic przed nim ukryć. Był mądrzejszy niż myślałam.
-Ok. Masz mnie. Tak, wciąż go kocham i tęsknie za nim, ale co mogę zrobić? -byłam bezradna. Wiedziałam jak jest mi źle bez niego i jak będzie mi źle z nim. Właściwie nawet nie mogę myśleć o przyszłości z nim. On tego nie traktował na poważnie.
-Możesz spróbować to naprawić. Harry wystarczająco bardzo pokazał, że Cię kocha. Jestem pewien, że jego uczucia nie wygasły tak szybko. -był całkowicie nieświadomy, że uczucia Harr'ego nigdy nie były prawdziwe.
-Tego się nie da naprawić. Harry mnie okłamywał. -musiałam mu powiedzieć całą prawdę. Opowiedziałam mu wszystko po kolei, poczynając od pierwsze spotkania z Kendall, kończąc na kłótni z Harry'm miesiąc temu w jego mieszkaniu i mojej wyprowadzce.
***
-Ally, to jeszcze nie oznacza, że Harry Cię nie kocha. Nie powiedział Ci o tym incydencie z tą dziewczyną, ale przecież nie potwierdził, że wasz powrót był kolejną ustawką. Wręcz przeciwnie. Próbował o Ciebie walczyć tylko, że ty tego nie rozumiesz. Ktokolwiek oprócz Kendall potwierdził tą plotkę o umowie? Nie, więc nie widzę żadnego powodu, dla którego w to wierzysz. Harry może źle dobrał słowa, ale miał rację. Nie byliście wtedy razem, nie musiał być Ci wierny. -nie wiedziałam już sama, co powinnam o tym myśleć. Może Mike miał rację? Przecież oprócz Kendall nikt tej informacji nie potwierdził. Może on naprawdę mnie kocha? Przecież próbował ze mną porozmawiać. Dzwonił, pisał, przychodził do biura i całe dnie przesiadywał i Horan'a, czekając aż tam się pojawię.
-A jeśli on dobrze kłamie? -musiałam być pewna, że to nie jest umową. Nie chciałam znowu z siebie robić idiotki. Kocham Harr'ego, ale tak po prostu mam mu zaufać?
-Myślisz, że Niall też by kłamał? Jestem pewien, że on dobrze wie jak jest naprawdę i co Harry do Ciebie czuje. -Michael był genialny! Przecież jest jeszcze Niall. Że też ja nie wpadłam na ten pomysł.
-Porozmawiam z nim. -nagle zaświeciło się jakieś małe światełko w tunelu. Chciałam, żeby to wszystko nie było dla umowy. Chciałam być naprawdę kochana przez Harr'ego. Chciałam być szczęśliwa. Z nim szczęśliwa. Nie mogę być z nikim innym szczęśliwa.
***
Nie zwlekałam zbyt długo z rozmową z Niall'em. Chciałam mieć to już za sobą. Musiałam jak najszybciej wiedzieć, jak było naprawdę. Akurat miałam kilka spraw do załatwienia w centrum, więc bez powiadomienia blondyna o moim przyjeździe, postanowiłam go odwiedzić. Nie przemyślałam, że Horan może być zajęty, bądź może mieć jakiegoś innego gościa. Bez większego wachania nacisnęłam odpowiedni przycisk na domofonie.
/-Kto tam? -usłyszałam w głośniku głos przyjaciela.
-Lyn. -odpowiedziałam wprost do głośnika.
-Czemu nie powiedziałaś, że wpadniesz? -był zdziwiony moją wizytą.
-Miałam kilka rzeczy do załatwienia w centrum i stwierdziłam, ze przy okazji mogę Cię odwiedzić. Wpuścisz mnie, czy będziemy rozmawiać przez domofon? -zażartowałam.
-Uhm. Lyn, Harry jest u mnie, więc nie wiem czy to najlepszy pomysł, żebyś wchodziła na górę. -szepnął do głośnika.
-Dobra. Masz rację. Nie wchodzę. -byłam lekko przerażona z powodu, że Harry jest teraz tak blisko. Nie byłam przygotowana na spotkanie z nim. -Możesz wyjść do mnie? Chciałam z Tobą porozmawiać. -spytałam się blondyna.
-Jasne, już schodzę. -odpowiedział i odłożył słuchawkę./
Nie musiałam długo na niego czekać. Po niecałych dwóch minutach Horan był już na dole przy mnie. Postanowiliśmy pójść do parku, aby spokojnie porozmawiać.
-Niall, kim ja właściwie jestem dla Harr'ego? -w końcu spytałam się o to, co dręczyło mnie od dłuższego czasu.
-Co? Kim? No dziewczyną przecież. Znaczy byłaś. I on teraz nie wie czy nadal nią jesteś, bo nie zerwaliście oficjalnie, ale się nie odzywasz do niego. -paplał jak opętany. Czasami mam wrażenie, że mózg Horan'a wyłącza się w najmniej odpowiednim momencie.
-Uhh, nie o to mi chodziło Niall. Miałam na myśli to, czy wiesz co on do mnie czuje. -wytłumaczyłam chłopakowi. Biedny dopiero wtedy zrozumiał o co się pytałam.
-Harry Cię kocha. Nie wiem czemu nie chcesz w to uwierzyć. Wmawiasz sobie, że jest z tobą dla umowy, a wcale tak nie jest i nawet nie dasz sobie na spokojnie niczego wytłumaczyć. Wiesz jak bardzo jest załamany przez twoje odejście? Jakby tylko mógł, zamknąłby się w pokoju i nie wychodził z niego, ale zamiast tego on próbuje walczyć o Ciebie. Całe dnie przesiaduje w moim mieszkaniu, bo wie, że to jedyne miejsce, gdzie może Cię spotkać. Najpierw przychodził do twojego studia, ale tam już go nie wpuszczają. A kiedy dzisiaj przez przypadek dowiedział się, że stoisz pod moim blokiem, cudem udało nam się go tam zatrzymać. Gdyby Zayn i Liam nie użyli swojej siły przeciwko niemu, byłby na dole przede mną, bo tak bardzo za tobą tęskni i desperacko chce Cię zobaczyć.

-Wow. -tylko tyle byłam w stanie odpowiedzieć. Za dużo rzeczy na jeden raz. Trudno mi było opisać uczucie, które wtedy mi towarzyszyło. Było to coś w rodzaju szczęścia, ale też i zaskoczenia. Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. Niall nie mógłby mnie okłamać. Kto jak kto, ale nie Niall.


_____________________

Przepraszam, że tyle czekaliście na rozdział... Ostatnie dni wakacje, a ja całe dnie od rana do wieczora pracuję..
I mam dla was bardzo złą wiadomość. Taką bardzo bardzo złą.
Wiecie już, że idę do Warszawy do szkoły i będę mieszkać w internacie. Tylko, że nie będę mieć tam laptopa, tableta ani nic na czym mogłabym pisać.Cóż, przynajmniej do połowy października napewno nic nie będę miała, a potem "jeśli zasłużę ocenami" rodzice zaczną myśleć nad kupnem mi tableta. Ale to zaczną myśleć, więc nie wiadomo kiedy go kupią... I chyba domyślacie się, że nie będę mogła niczego pisać. I też, że nie będą pojawiały się rozdziały. I błagam was, nie piszcie w komentarzach "nie zawieszaj" bo nie mam na to wpływu. To nie jest tak, że nie chce mi się już pisać (bo chce), ale nie będę miała na czym pisać. Oczywiście będę pisać na kartkach, ale kiedy będę mogła to przepisać - nie wiem.
I tym smutnym akcentem kończę ten rozdział.
~Emily

sobota, 16 sierpnia 2014

Don't Foreget Me || Rozdział 11

Moje szczęści jak szybko się pojawiło, tak szybko znikło. Tu już nie chodziło o zazdrość. Chodziło o kłamstwo. Harry mnie okłamał. W żywe oczy wmawiał mi bzdury, że nic go z nią nie łączyło poza umową. Naprawdę do ostatniej chwili miałam nadzieję, że Kendall kłamała. Jednak, gdy Niall to potwierdizł, myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Czułam się jak idiotka. W dodatku żałosna idiotka. Zaufałam bezgranicznie komuś, kto cały czas mnie okłamywał. Na dobrą sprawę zostałam teraz dosłownie bez niczego. Kocham Harr'ego, ale nie jestem pewna czy potrafiłabym normalnie mieszkać z nim pod jednym dachem. Zresztą skoro mnie okłamywał, to chyba jednak nie jestem dla niego taka ważna. Nadzwyczajnie w świecie chciał się zabawić moimi uczuciami i jak mu się znudzi zostawić. Już wiem czemu nie chciał, aby świat się o nas dowiedział. Chciał dłużej ciągnąć swoją gierkę. Teraz, kiedy dowiedziałam się o wszystkim, nie jestem mu już do niczego potrzebna, więc czemu on chciałby żebym z nim dłużej mieszkała? Żeby teraz wynajmować coś swojego, musiałabym wziąć kredyt. Nie mam nikogo, do kogo mogłabym zwrócić się o pomoc. Jedynie Niall, który ma wystarczająco dużo swoich problemów, a ja nie chciałabym robił mu kolejnych kłopotów. Rodziny nie poproszę o pomoc, ponieważ jej nie mam. Może Mike chciałby ze mną rozmawiać, ale u niego również się nie przelewa. Ostatnio miał poważną kontuzję, której leczenie dość sporo kosztowało. Podsumowując – zostałam bez dachu nad głową ze złamanym sercem.
-Jejku, Lyn! Nareszcie wróciłaś. Mogłaś chociaż odebrać telefon, albo napisać jednego głupiego sms'a i powiedzieć mi co się z tobą dzieje? Jest 3 w nocy, a ciebie nie ma. Miałaś tylko spotkać się z Niall'em, a nie było Cię po nocy! Czy ty do końca zwariowałaś? Dzwoniłem do Niall'a i powiedział, że już dawno od niego wyszłaś. Miałem już dzwonić na policję. Gdzie ty byłaś? -Harry zaatakował mnie masą pytań, jak tylko weszłam do jego mieszkania, aby zabrać swoje rzeczy. Nie miałam jakiegoś konkretnego planu. Miałam zabrać swoje rzeczy, przespać się w jakimś hotelu i następnego dnia zorientować się czy stać mnie na wynajem własnego małego mieszkania.
-Jakby powinno Cię to interesować. Już nie musisz udawać. -odpowiedziałam spokojnie i wyminęłam jego osobę. Nie krzyczałam, ani nie płakałam. Zdążyłam już to zrobić. Właśnie to robiłam przez te kilka godzin odkąd wyszłam z mieszkania Niall'a. Pojechałam samochodem na jakiś parking, gdzie nikt mnie nie zauważy i płakałam. Wiedziałam, że jakbym od razu po rozmowie z Horan'em, pojechała do Harr'ego, zaczęłabym płakać przy nim i byłabym na tyle słaba psychicznie, że pozwoliłabym, aby wcisnął mi kolejne bajeczki.
-O co chodzi? Coś się stało? -chwilę po mnie Harry wszedł do pokoju. Nawet nie chcę wiedzieć, jak wyglądała jego mina, kiedy zobaczył, że się pakuję. Pewnie się cieszył. Krzywdzenie innych zawsze sprawiało mu radość. -Czemu do kurwy nędzy ty się pakujesz? -krzyknął na cały pokój i podszedł do mnie, zabierając mi rzeczy z rąk, a te które zdążyłam już włożyć, ułożył niechlujnie z powrotem w szafie.
-Miło, że mnie przez cały czas okłamywałeś i robiłeś ze mnie idiotkę. Fajnie było? Dobrze się bawiłeś? -odpowiedziałam ironicznie i ponownie włożyłam do walizki ubrania, które chwilę wcześniej Harry położył w szafie.
-Co takiego? Ja Cię okłamałem? W jaki sposób? -oh, i jeszcze udawał, że nie miał o niczym pojęcia. Czy on jest aż tak bardzo popierdolony?
-Błagam Cię, nie udawaj teraz, że nie wiesz o co chodzi. „Przysięgam, że poza tymi dwoma spotkaniami nic nie było między nami. Ona nic dla mnie nie znaczy.” tego też nie pamiętasz? Nie pamiętasz też kiedy pieprzyłeś się z Kendall? A potem wmawiałeś mi, że tylko mnie kochasz, że odkąd mnie spotkałeś, żadna inna się dla Ciebie nie liczyła? -byłam naprawdę świetną aktorką. Udawałam, że ani trochę mnie to nie rusza, że ani trochę nie jest mi smutno, a tak naprawdę miałam ochotę zacząć płakać i błagać Harr'ego, aby to wszystko było kłamstwem. Harry przez chwilę nic nie mówił. Patrzył się tępo w walizkę, którą zapełniałam ubraniami.
-Lyn, to nie tak. -odezwał się, kiedy zasuwałam pełną walizkę.
-A jak do cholery? -nie wytrzymałam. Musiałam podnieść na niego głos. Mój spokój się skończył.
-Nie mam pojęcia co powiedział Ci Niall, ale wiem, że żadnej z tych rzeczy miał nie mówić i nie wiem po jaką cholerę Ci to mówił. -zaczął te swoje „tłumaczenia”.
-Niall'a w to nie wciągaj. Akurat jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, to nie dowiedziałam się tego od Niall'a. On jedynie potwierdził, że jest to prawdą. -stanęłam w obronie blondyn'a. Horan jest najwspanialszą osobą na świecie i Harry dupek Styles nie miał prawa nic mu zarzucać.
-Dobra, tak czy inaczej nie okłamałem Cię. No może trochę, ale to nic takiego. Spałem z nią, ale to nie znaczy, że Cię nie kocham. Jesteś dla mnie najważniejsza, a ona nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Byłem wtedy pijany, a ona to wykorzystała. -mimo, że chciałam, aby było to prawdą, nie mogłam mu tak po prostu uwierzyć. Czułam się oszukana i zraniona.
-Jeśli to jest prawdą, to po co mnie okłamywałeś? -starałam się choć trochę mu uwierzyć, jednak nie potrafiłam mu ponownie zaufać. Przynajmniej nie w tej chwili.
-Nie wiem, bałem się. Zresztą nie byliśmy wtedy razem! -krzyknął zdesperowany.
-No i co z tego, że nie byliśmy? Rozmawialiśmy na temat tej dziewczyny i mnie okłamywałeś! -moje argumenty zdecydowanie były lepsze. Ja miałam rację, a nie Harry.
-Mogłem robić wtedy co chciałem. Nie miałem żadnego zakazu z nikim się spotykać i mogłem pieprzyć kogo tylko chciałem, nie byłem od Ciebie zależny, więc przestań zachowywać się jak idiotka i się nie gniewaj o niewiadomo co, bo nic takiego nie zrobiłem! -jego słowa mnie zabolały. Bardzo mnie zabolały. Nie zamierzałam mu odpowiedać. Dosunęłam walizkę do końca i wyszłam z pokoju, kierując się na dół. Harry nic nie powiedział, jedynie podążał wzrokiem za mną.
-Lyn, ja nie chciałem tego powiedzieć. Byłem zły. Przepraszam. -w końcu odezwał się, kiedy byłam już przy drzwiach frontwych.
-Odpuść Harry. Za każdym razem ta sama gadka. „Byłem zły, nie chciałem blablabla.” Jak masz już kłamać, to znajdź lepsze kłamstwo, bo to już nie działa. W tym momencie to ty zachowujesz się jak idiota, nie ja. -nie czekając na jego odpowiedź, wyszłam z mieszkania i włożyłam walizkę do bagażnika. Harry szedł za mną. Po jaką cholerę?
-Zaczekaj. -kiedy miałam już wsiadać do auta, Harry odwrócił mnie w swoją stronę i przysinął swoje wargi do moich. Dobrze wiedział, że trudno mi jest oprzeć się jego pocałunkom, więc chciał wykorzystać mój czuły punkt. O nie, nie tym razem. Odepchnęłam go, bo co innego miałam zrobić?
-Po prostu daj mi spokój. Mam nadzieję, że wystarczająco dobrze się bawiłeś i odechce Ci się ranienia innych Harry. Z całego serca życzę Ci szczęścia, a mi daj już spokój i przestań wykorzystywać moją naiwność. -nie byłam w stanie dłużej patrzeć na niego. Z pozoru wyglądał na zrozpaczonego, ale Bóg jeden wiedział, co tak naprawdę siedziało Styles'owi w głowie i sercu. Pojechałam do jakiegoś motelu na obrzeżach miasta. Nie chciałam wydawać kasy na jakiś drogi hotel w centrum, gdzie jeszcze ktoś mnie zauważy i będą kolejne plotki. Miałam ich po dziurki w nosie. Zapłaciłam z góry za jedną noc i poszłam do wskazanego przez starszą recepcjonistkę pokoju. Nie była za miła, ale co jej się dziwić? Musi siedzieć tu całą noc, a około 4 nad ranem obsługiwać klienta. Pokój nie należał do najładniejszych, ale nie narzekałam. Lepsze to niż nic. W ostatnim czasie przyzwyczaiłam się do luksusu, drogich, wygodnych mebli i aksamitnej pościeli. Tym razem musi mi wystarczyć jednoosobowe łóżko ze starą pościelą, obleczoną spraną poszwą i pierzastymi, wygniecionymi poduszkami, nie wspominając już o materacu, w którym sprężyny zdecydowanie nie były na swoim miejscu. Cóż, w końcu nie jest to hotel 5-cio gwiazdkowy, tylko zwykły, stary motel. Na jedną noc musi wystarczyć. Właściwie to kilka godzin.
Leżałam przez jakieś 2-3 godziny, wpatrując się w sufit. Nie mogłam zmrużyć oka. Moje myśli mnie przytłaczały, nie dawały spokoju. Czy było mi smutno? Czy czułam się źle? Czy chciałam raz na zawsze zniknąć? Tak. Nie miałam pojęcia co miałam z sobą zrobić. Kiedy patrzenie w sufit wystarczająco bardzo mi się znudziło, przekręciłam się na prawy bok i zawiesiłam swój wzrok na oknie, za którym wschodziło już słońce. Mimo, że byłam wyczerpana, nie mogłam usnąć. To wszystko mnie przerosło. Byłam bezradna. Kiedy na zegarku wybiła ósma, postanowiłam coś z sobą zrobić. Miałam wykupiony pokój tylko na noc, więc wolałam nie przeciągać mojego pobytu w tym miejscu. Wstałam z łóżka i niechętnie weszłam do łazienki. Nie byłam szczególnie zaskoczona moim odbicie w lustrze. Bo czego mogłam się spodziewać? Uśmiechniętej dziewczyny z idealnym makijażem? Śmieszne. Czułam się gorzej niż źle. Weszłam pod kabinę prysznicową, której drzwi ledwo co się ruszały. Odkręciłam kurek z zimną wodą. Tego było mi potrzeba. Zimnego, orzeźwiającego prysznica, który mógł zmyć moje wszystkie zmartwienia. Cóż, zmył i to ledwo tylko rozmazany od płaczu makijaż. Na chwilę obecną musiało mi to wystarczyć. Sama musiałam uporać się ze swoimi problemami.
Wyszłam z motelowego pokoju i oddałam klucze recepcjonistce, przy okazji dziękując jej z grzeczności za pobyt w tym miejscu. Zapakowałam ponownie walizkę do samochodu i przez chwilę siedziałam w nim, zastanawiając się, gdzie mogłabym pojechać. Gdybym miała tu jakąś bliską osobę, zapewne pojechałabym do niej, ale nie mam, więc jestem skazana na siebie. W tamtym momencie mocna kawa była moim priorytetem. Zaparkowałam przed moją ulubioną kawiarnią i zamówiłam podwójne espresso macchiato i jakąś drożdżówkę. Nie śpieszyłam się z posiłkiem. Nie miałam jakiegoś konkretnego planu, więc mogłam siedzieć w tej kawiarni ile tylko chciałam. Oczywiście byłoby to dziwne, gdybym siedziała tam cały dzień, więc po godzinnym siedzeniu w kawiarni, wyszłam z niej. Co miałam dalej robić? Dobre pytanie. Nawet nie miałam przyjaciółki, której mogłabym się wygadać i poplotkować o czymś. Do Niall'a nie mogłam iść, bo pewnie pracował, a i tak wczoraj u niego byłam. Postanowiłam się przejść. Na dworze nie była za ciepło – w końcu to marzec. Chodziłam bez celu uliczkami parku, nie wiedząc co z sobą zrobić. Myśli o Harry'm nie dawały mi spokoju. Byłam załamana, choć starałam się tego nie pokazywać na zewnątrz. Miałam ochotę „przez przypadek” wpaść pod jakiś samochód, stracić przytomność i nigdy więcej się nie obudzić, albo mieć amnezję i zapomnieć o wszystkich problemach.
Włączyłam komórkę. Od razu przyszło mi kilka powiadomieć. Nieodebrane połączenia od Niall'a, Alex, nawet Gemmy i Harr'ego... Czy ten idiota musiał już każdemu rozgadać, że „uciekłam”? Miałam jeszcze parę wiadomości, część z nich od Styles'a o podobnej treści typu „Gdzie jesteś?”, „Co się z tobą dzieje?” itd., jakby go to choć trochę obchodziło. Nie musi już udawać, kłamać. Zabawa się skończyła. Nie miałam pojęcia, że mogłam być aż tak naiwna. Zaufałam mu w pełni. Pozwoliłam mu na takie rzeczy, jakich nie mógł robić nikt inny. Natt od początku nie wierzył w niewinność Harr'ego. Byłam taka ślepa i głupia.
Moje rozmyślenia przerwał telefon od Mike'a. Wybrał najlepszy moment do rozmowy...
/-Hej Mikey. Coś się stało? -spytałam zmęczonym głosem. Średnio miałam ochotę i siłę na rozmowę.
-Hej Ally. Nie, czemu miałoby się coś stać? Wiesz, stęskniliśmy się z Angel za Tobą. Nie miałabyś nic przeciwko, gdybyśmy odwiedzili Ci w niedalekiej przyszłości? -spytał z ogromnym entuzjazmem. Byłam w sytuacji bez wyjścia. Chciałam ich zobaczyć, ale to był nierealne. Do motelu bym ich zaprosiła? Jeśli wynajmę coś swojego, to będzie co najwyżej niewielka kawalerka, w której nie będzie warunków do przyjmowania gości.
-Mikey, nie chcę być nie miła, ale teraz mam mnóstwo pracy. Nie chcę żebyście do mnie przyjechali, a ja cały czas bym siedziała w studiu. -skłamałam. Wiedziałam, że nawet jeśli skończy mi się urlop, nie będę miała aż tak dużo pracy, że nie mogłabym znaleźć czasu dla najbliższych.
-W porządku, nie zwalę Ci się od razu na głowę. -zaśmiał się do słuchawki. -Ale co powiesz za miesiąc? Mogłabyś porozmawiać ze swoją szefową i nawet nie musiałabyś brać wolnego, tylko żebyś miała dla nas trochę czasu? -zaproponował. Nie miałam serca mu odmówić.
-Zobaczę co da się zrobić. Tęsknię za wami braciszku. -westchnęłam do słuchawki.
-My za Tobą też. Muszę kończyć, mam zaraz trening. Odezwę się jeszcze. Trzymak się Ally. -Mike się rozłączył./
Mam problem. Duży problem. Nie dość, że nie mam mieszkania, to Mike chce do mnie przyjechać. A nawet jeśli zmieścilibyśmy się w tej kawalerce, to co ja mu powiem? Przecież on wie, że miałam mieszkać z Harry'm. Przecież on zabije Styles'a, kiedy dowie się o wszystkim. To jest Micheal. Zawsze chciał mi pomóc. Nawet kiedyś uderzył Nathan'a, kiedy się pokłóciliśmy. Wiem do czego jest zdolny i to może nie skończyć się dobrze dla Harr'ego.


________________
Tumtududum rozdział ze specjalną dedykacją dla Martynki, która się wciągnęła i przypomniała mi, że nie było rozdziału. Btw teraz miejcie dla niej żal, że zamiast podczas wyjazdu nad morze pisać rozdziały, to wychodziłam z nią i nic nie napisałam. xD
No to tyle w sumie.
dużo komentarz=rozdział niebawem mało=nie wiem kiedy :)

~Emily

tt/ask: @EmilyJenny_