Rozmowa z Niall'em wiele mi dała.
Uświadomił mi, jak bardzo jestem głupia. Przecież to tylko
plotki. A ja w te plotki uwierzyłam. Obiecałam Harr'emu, że nie
będę wierzyć w te bzdury, jednak złamałam obietnice. W sumie
jesteśmy kwita. Ja nie dotrzymałam słowa, on nie powiedział mi
całej prawdy o jego relacji z Kendall. Ale co mnie to powinno
obchodzić? Przecież wtedy nie byłam z nim. Cholerna zazdrość i
tyle.
-Ally, a kiedy zabierzesz mnie do
Harr'ego? Chcę go zobaczyć. -Angel nie miała pojęcia o moich
obecnych relacjach ze Styles'em. Powiedziałam tylko Mike'owi.
-Hmm... sądzę, że już niedługo.
-lekko uśmiechnęłam się do siostry. Zamierzałam spotkać się z
Harry'm, jednak nie wiedziałam jeszcze kiedy. I przede wszystkim, on
nie wiedział, że chcę się z nim spotkać. Poprosiłam Niall'a, ab
nic mu nie mówił o tej rozmowie. Musiałam się na to przygotować.
W sumie już byłam przygotowana. Tęskniłam za nim. -Albo wiesz co?
Możemy pojechać teraz. Jeśli tylko chcesz oczywiście. -bałam się
spotkania z nim, ale z drugiej strony potrzebowałam tego.
Potrzebowałam Harr'ego. Jeśli on kocha mnie tak bardzo jak ja jego,
nie ma sensu przeciągać dłużej tej maskarady. Miesiąc to dużo
czasu, a ja nie potrafię utrzymać dystansu między nami.
Angel od razu zaczęła zakładać buty
i płaszczyk.
-Gotowa? -spytałam się dziewczynki,
kiedy kończyła dopinać swoją kurtkę. Ja ubrałam się znacznie
szybciej niż ona. Zdążyłam jeszcze napisać kartkę z informacją
co robimy Mike'owi, który wyszedł się przejść po mieście. Gdy
wsiadłyśmy do samochodu, pomogłam siostrze zapiąć pasy. Droga do
mieszkania Harr'ego nie trwała długo. Wciąż miałam klucze i
pilot do bramy, która dziwnym trafem była otwarta. Zazwyczaj Styles
ją zamykał. Pomogłam podekscytowanej Angel wyjść z auta. Ze
strachem stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam przycisk od
dzwonka. Po kilku sekundach drzwi się otworzyły. Po minie Harr'ego
mogłam wywnioskować, że na pewno się nie spodziewał mojej osoby.
-Harry! -pisnęła Angel, rzucając się
na zdezorientowanego bruneta. Kiedy siostra odsunęła się od niego,
przyszła kolej na mnie.
-Udawaj, że wszystko jest dobrze.
-szepnęłam mu na ucho, kiedy przytuliłam się do niego, aby Angel
nie zorientowała się, że między nami nie układa się najlepiej.
Angel całe popołudnie bawiła się z
Harry'm w dosłownym znaczeniu tego słowa. Grali w piłkę, bawili
się w berka, chowanego, a ja siedziałam i przyglądałam się ich
wygłupom. Siostrzyczka uwielbiała towarzystwo Styles'a. Kiedy byli
już wystarczająco zmęczeni, usiedli na kanapie i zajęli się
oglądaniem telewziji. Zauważyłam, że Harry utrzymywał dystans
między nami. To bolało. Postanowiłam zacząć działać. Nie
potrafiłam trzymać się od niego z daleko. Za bardzo mnie do niego
ciągnęło. Usiadłam obok niego i oparłam swoją głowę na jego
ramieniu. Nie spodziewał się takiego zachowania, ale nie odsunął
się. Wręcz przeciwnie. Objął mnie ramieniem i przysunął bliżej
siebie. Angel wtuliła się w jego drugi bok i niemalże siedziała
na jego kolanach. Mała zazdrośnica.
-Angel, Harry wie, że bardzo go
lubisz, ale on jest mój. -zażartowałam, widząc zachowanie
siostry.
-Twój? -spytał zaskoczony, ale
również zadowolony Harry.
-Mhm. -przytaknęłam. Miło było
usłyszeć jego głos skierowany w moją stronę. Przez cały ten
czas, odkąd przyjechałam do jego mieszkania z Angel, nie odezwał
się do mnie ani słowem. Harry na moją odpowiedź zacisnął uścisk
i musnął swoimi ustami mój policzek.
-Słyszysz Angel. Jestem jej.
-powiedział szczęśliwym głosem do małej brunetki.
-Ally jest wredna. Jestem zmęczona.
Harry mogę się położyć w twojej sypialni? -spytała dziewczynka.
Ale jej się na odwagę zebrało. W sumie to dobrze. Chciałam zostać
z Harry'm sama.
-Jasne, możesz iść. -odpowiedział
bez większego namysłu. Pewnie też już chciał jej się pozbyć.
-Nie jesteś już na mnie zła?
-spytał, bawiąc się moimi włosami, kiedy Angel poszła na górę.
-Jestem. -szybko się od niego
odsunęłam.
-Ale... -zaczął coś mówić, lecz od
razu mu przerwałam.
-Nie ma żadnego „ale” Harry.
Jestem tutaj tylko i wyłącznie z powodu Angel. Chciała Cię
odwiedzić, a ja nie chciałam jej zawieść. I tak nie najlepiej
zniosła mój wyjazd z Chicago. -zaczęłam udawać. Starałam się
nie wybuchnąć śmiechem, który gromadził się we mnie i zachować
powagę.
-Czyli, że to koniec? -spytał smutny.
Bardzo smutny.
-Okłamałeś mnie. -starałam się
brzmieć poważnie, co było bardzo trudne. Nie miał pojęcia, że
go wkręcam.
-Nie okłamałem, tylko zataiłem
prawdę. A to nie znaczy, że Cię nie kocham. Żałuję, że nie
powiedziałem Ci o tym od razu, ale znając życie i nas, pewnie i
tak by była z tego awantura i właśnie dlatego nie chciałem Ci
mówić. Zresztą uwierzyłaś w te brednie Kendall. Chciała zrobić
sensację i zrobiła. Jej tyko chodziło o to, aby nas skłócić.
Nie mógłbym Cię skrzywdzić. Znaczy czasami niestety to robię,
ale na pewno nie zrobiłbym tego celowo. Za bardzo Cię kocham, aby
Cię krzywdzić. -po jego słowach już całkowicie zmiękłam. Nie
mogłam długo udawać, że chcę to skończyć. Szeroki uśmiech
chciał bardzo się pojawić na mojej twarzy, a ja na siłę musiałam
go powstrzymać. Z grobową miną wstałam z kanapy i podeszłam do
Harr'ego, który siedział ponad metr dalej, po czym usiadłam na
jego kolanach. Dłońmi oplotłam jego szyję i przytuliłam się do
jego klatki piersiowej. Kolejny raz nie spodziewał się takiego
zachowania z mojej strony.
-Wiesz, że już w to nie wierzę i
byłam głupi, że przez jakiś czas wierzyłam? Że tylko się z
tobą droczę i że Cię kocham? -nie mogłam dłużej powstrzymywać
uśmiechu. Byłam zbyt szczęśliwa przy nim.
-Jesteś wredna. Ale i tak Cię kocham.
-pocałował mój policzek. O nie. Tylko policzek mi nie wystarczył.
I to w dodatku po miesiącu! -Czyli, że między nami wszystko już
dobrze? -spytał z nadzieją.
-Mhm. -wymruczałam. Nie mogłam się
powstrzymać przed przynajmniej muśnięciem jego warg, które były
bardzo blisko moich.
-Tęskniłem. -szepnął zanim mocno
wpił się w moje wargi. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego,
że brakowało mi go aż tak bardzo. To uczucie było trudne do
opisanie. Czułam się wspaniale. Przez ostatni miesiąc czułam się
pusta, samotna i smutna. Harry jednym pocałunkiem wymazał wszystkie
te negatywne uczucia. Zamiast nich do mojego serca wstąpiło
szczęście, spełnienie, a do żołądka stado motyli.
~.~
Ostatni miesiąc był istną katorgą.
Czułem się jak wrak człowieka. Nie miałem powodu do chociażby
najmniejszego uśmiechu, a o chęciach do życia lepiej nawet nie
wspominać. Śmiało mogę teraz stwierdzić, że gdyby Lyn nie
wróciła, nie byłoby ze mną najlepiej. Byłem na pograniczu
załamania nerwowego. Nie ma gorszego wroga niż samotność. A kiedy
Lyn mnie zostawiła, właśnie samotność mnie zaatakowała. Kiedy
zobaczyłem w drzwiach Alice razem z Angel, nagle wszystko nabrało
kolorów. Nie ukrywam, że byłem zdziwiony, bo byłem i to bardzo,
ale też szczęśliwy. Odzyskałem nadzieję, że może być dobrze.
Przez ostatni miesiąc z każdym nowym dniem, właśnie tą nadzieję
traciłem, było jej coraz mniej. Lyn nie odzywała się do mnie,
ignorowała na każdy możliwy sposób, a ja byłem bezradny. Jednak,
gdy pojawiła się dzisiaj w moim mieszkaniu, wszystko się zmieniło.
Przez kilka godzin bawiłem się z Angel. Lyn nie chciała do nas
dołączyć. Cały czas siedziała na kanapie i nas obserwowała.
Cieszyłem się, że przyprowadziła Angel właśnie do mnie.
Uwielbiałem małą dziewczynkę, a jeszcze bardziej uwielbiałem jej
starszą siostrę. Właściwie to kochałem, a nie uwielbiałem.
Szczęście na widok brunetki rozrywało mnie od środka, a kiedy
oparła głowę o moje ramię i pozwoliła się objąć, byłem wniebowzięty. Nie potrafię nawet opisać jak bardzo szczęśliwy
wtedy byłem. To było niesamowite uczucie. Popełniłem ogromny
błąd, nie mówiąc jej prawdy o tym, co wydarzyło się między
mną, a Kendall. Straciłem jej zaufanie i nie dziwne, że uwierzyła
w te bzdury o umowie. Oczywiście, że nie mógłbym jej tego zrobić.
Na prawdę ją kocham i nikt, ani nic tego nie zmieni.
__________________________
Oficjalnie ogłaszam, że jest to ostatni rozdział przed zawieszeniem :(
Przez co najmniej 2 miesiące na pewno nic nie będzie się pojawiać tutaj. Co prawda mam napisany jeszcze 14 rozdział, ale nie chcę go dodawać przed zawieszeniem, ponieważ rozpoczyna się nowy wątek, jest nowa akcja, dużo napięcia i to jest na jakieś 3-4 rozdziały i nie chcę was po jednym takim zostawiać na długi czas. Mam nadzieję, że będziecie czekać (i trzymać kciuki, abym namówiła rodziców na coś, na czym mogłabym pisać) i zrozumiecie to. Nie miałam za bardzo wyboru... Wiedziałam, że będę mieszkać w internacie, ale od początku rodzice obiecywali mi laptopa, albo tablet a jak jutro się wyprowadzam tam już, to okazało się, że zmienili zdanie i nie dostanę nic... przynajmniej przez pierwsze dwa miesiące..
no to tyle ode mnie. do napisania <3
__________________________
Oficjalnie ogłaszam, że jest to ostatni rozdział przed zawieszeniem :(
Przez co najmniej 2 miesiące na pewno nic nie będzie się pojawiać tutaj. Co prawda mam napisany jeszcze 14 rozdział, ale nie chcę go dodawać przed zawieszeniem, ponieważ rozpoczyna się nowy wątek, jest nowa akcja, dużo napięcia i to jest na jakieś 3-4 rozdziały i nie chcę was po jednym takim zostawiać na długi czas. Mam nadzieję, że będziecie czekać (i trzymać kciuki, abym namówiła rodziców na coś, na czym mogłabym pisać) i zrozumiecie to. Nie miałam za bardzo wyboru... Wiedziałam, że będę mieszkać w internacie, ale od początku rodzice obiecywali mi laptopa, albo tablet a jak jutro się wyprowadzam tam już, to okazało się, że zmienili zdanie i nie dostanę nic... przynajmniej przez pierwsze dwa miesiące..
no to tyle ode mnie. do napisania <3